Parafia Ewangelicko-Augsburska w Olsztynie

Parafia Duszpasterze Aktualności Diecezja Mazurska Ciekawe adresy

 

Do przemyślenia:

Przytaczam fragment historii Kościoła katolickiego (chrześcijańskiego) w XVI wieku w opracowaniu Hansa Kuenga - rzymsko-katolickiego teologa - zachęcając PT Internautów do jej przemyślenia i zastanowienia się nad jej konsekwencjami w minionych wiekach aż po współczesność [podkreślenia moje] .

Hans Küng o Marcinie Lutrze

(Fragmenty)

Renesansowi papieże, teraz znów pochodzący wyłącznie z Włoch, wraz ze zdominowaną przez Włochów Kurią zajmowali się przede wszystkim sprawami, które dotyczyły ich kraju. Ich dawne aspiracje do panowania nad światem skurczyły się i obecnie ograniczyły do zajmującego niewielkie terytorium państwa w Italii, które wraz z księstwem Mediolanu, republikami Florencji i Wenecji oraz Królestwem Neapolu wchodziło w skład pięciu principati. W tej sytuacji papieże pragnęli przynajmniej pokazać światu, przez wznoszenie wspaniałych budowli oraz mecenat nad sztuką, że stolica chrześcijaństwa jest zarazem światowym centrum sztuki i kultury.

Jednak te niezwykle kosztowne przedsięwzięcia podejmowano za cenę rezygnacji z reformy Kościoła, która zakładałaby fundamentalne zmiany. Zeświecczeni papieże, nieodróżniający się już od zwykłych książąt włoskiego renesansu, najwyraźniej ponosili winę za fakt, iż okres ten nie przyniósł również odrodzenia Kościoła. Prowadząc pozbawioną skrupułów politykę realną, rządzili Państwem Kościelnym tak, jakby było to ich własne księstwo. Bez najmniejszego wstydu forowali własnych krewnych lub dzieci z nieprawego łoża, próbując założyć dynastie w postaci dziedzicznych rodzinnych księstewek należących do papieskich rodów Riario, della Rovere, Borgiów i Medyceuszy.

Cały system był przesiąknięty zinstytucjonalizowaną hipokryzją.. Renesansowi papieże trzymali żelazną ręką "swój" Kościół w celibacie, a równocześnie żadnemu historykowi nie udało się doliczyć, ile dzieci mieli ci "Ojcowie Święci", prowadzący życie pełne przepychu i nieokiełznanej zmysłowości, folgujący swoim słabościom. Wystarczą trzy przykłady:

- Zdeprawowany franciszkanin della Rovere, zwolennik dogmatu o niepokalanym poczęciu Marii Panny, jako papież Sykstus IV zatroszczył się kosztem Kościoła o całą gromadę swoich pociotków i faworytów, wynosząc sześciu krewnych do godności kardynałów - w tym swego kuzyna Pietro Riario, jednego z najbardziej skandalicznych utracjuszy Kurii Rzymskiej, który zmarł w wyniku hulanek w wieku dwudziestu ośmiu lat.

- Innocenty VIII, który ogłosił bullę powodującą nasilenie polowań na czarownice, publicznie przyznawał się do swoich nieślubnych dzieci i uroczyście obchodził w Watykanie ich śluby.

- Aleksander VI Borgia, stanowiący wzór dla Machiavellego, który doszedł do urzędu drogą symonii w wielkim stylu i miał ze swoją kochanką czworo dzieci (nie licząc dzieci z innymi kobietami w czasach, gdy jeszcze był kardynałem), objął ekskomuniką nawołującego do pokuty wielkiego kaznodzieję Girolamo Savonarolę i zatwierdził wyrok skazujący go na spalenie na stosie we Florencji.

Mówiono, że za panowania Aleksandra VI rządziła Wenus, a za czasów jego następcy Juliusza II (1503-1513), Giuliano della Revere, który wciąż prowadził wojny - Mars. Papież Leon X, w wieku trzynastu lat wyniesiony do godności kardynała przez swego wuja Innocentego VIII, nade wszystko kochał sztukę, używał życia i przyznał księstwo Spoleto swemu bratankowi Lorenzo. W 1517 r. nie docenił wagi wydarzenia, które miało doprowadzić do kresu światowych ambicji papieży. Otóż pewien nieznany mnich augustianin, znawca Nowego Testamentu z Wittenbergi, który był kilka miesięcy wcześniej w Rzymie i uważał się za lojalnego katolika, ogłosił dziewięćdziesiąt pięć krytycznych tez, w których sprzeciwiał się sprzedawaniu odpustów, mającemu na celu sfinansowanie rozpoczętej właśnie budowy nowej gigantycznej Bazyliki Świętego Piotra. Nazywał się Marcin Luter.

 

Przez całe stulecia Rzym nie dopuszczał do żadnych reform, aż stanął w obliczu reformacji, która szybko nabrała ogromnej dynamiki w dziedzinie religijnej, politycznej i społecznej. Po utracie całego Wschodu Rzym stanął teraz w obliczu drugiej katastrofy, która kosztowała go utratę praktycznie całej północnej połowy rzymskiego imperium. A wraz z utratą jedności także powszechność Kościoła stanęła pod znakiem zapytania. Albowiem, jakkolwiek by interpretować katolicyzm (czy to w ujęciu pierwotnym i holistycznym, czy polemicznym i doktrynalnym, czy geograficznym, liczebnym i kulturalnym), to nie można nie dostrzec faktu, że ów wszechogarniający Kościół katolicki nie był już tym samym co przed rozłamem i wyglądało na to, że wraz z utratą jedności również sama katolickość legła w gruzach. Wkrótce nawet sami katolicy zaczęli nazywać swój Kościół "rzymskokatolickim", nie zauważając sprzeczności; uściślenie "rzymski" z definicji przeczyło znaczeniu słowa "katolicki", czyli "powszechny".

Reformatorzy wyraźnie zdawali sobie sprawę z zagrożenia, jakie stanowili dla katolicyzmu. Zwłaszcza Marcin Luter gwałtownie opierał się wszelkim próbom wykorzystania jego nazwiska do określenia nowego Kościoła. Tym niemniej jego wysiłki okazały się bezskuteczne; niektóre Kościoły do dzisiaj noszą nazwę luterańskich. Od samego początku, z powodów zarówno teologicznych, jak i prawnych, reformatorzy kładli nacisk na swą przynależność do Kościoła katolickiego. Rozumieli jednak tę katolickość przede wszystkim w sensie doktrynalnym: wiara katolicka to ta wyznawana zawsze, wszędzie i przez wszystkich, zgodnie z Pismem Świętym.

Marcin Luter na początku nie był wcale antykatolickim buntownikiem, jakim go przez całe stulecia przedstawiała rzymska historiografia kościelna i polemiczna. Ostatnio historycy katoliccy, jak Joseph Lortz, naświetlili sylwetkę Lutra-katolika. Pokazali, że jego koncepcja usprawiedliwienia grzesznika miała źródła w katolickiej religijności, skupiającej się na postaci Chrystusa ukrzyżowanego, z czym Luter zetknął się w klasztorze augustiańskim; że to szczególnie teologia św. Augustyna otworzyła Lutrowi oczy na deprawację przez grzech pod postacią ludzkiego egoizmu i wypaczenia charakteru, ale też i na wszechmoc Boskiego miłosierdzia. Doszedł do tego średniowieczny mistycyzm z jego poczuciem pokory, uniżoności, nicości wobec Boga, któremu należała się wszelka cześć i chwała. Nawet takie źródło teologii Lutra, jak ockhamizm uczonego z Tybingi Gabriela Biela, którego uczeń B. A. von Usingen był nauczycielem Lutra, jest dzisiaj postrzegane w pozytywnym świetle - rozumienie łaski jako daru Boga, aktu usprawiedliwienia jako aktu osądu opierającego się na akceptacji ludzi przez Boga z racji Jego wolnego wyboru, a niemającego podstaw w nich samych.

Tak więc Luter, pod wieloma względami osadzony głęboko w tradycji katolickiej, nie powinien w żadnym razie być radykalnie potępiany jako niekatolik. Jednak komisja watykańska, składająca się niemal wyłącznie ze specjalistów od prawa kanonicznego, nie potrafiła ani nie chciała dostrzec w teorii Lutra cech wspólnych z tradycją katolicką.

Jednak zasadnicze kwestie sporne nie dotyczą tylko Lutra-katolika, ale także Lutra-reformatora, który opowiadając się za św. Pawłem i św. Augustynem atakował scholastykę i arystotelizm. Tutaj kryterium oceny nie może być stanowisko kontrreformacyjnego soboru w Trydencie, teologia scholastyczna ani patrystyka grecka i łacińska; podstawowym, zasadniczym i trwale obowiązującym kryterium każdej teologii chrześcijańskiej, w tym i katolickiej, musi być ostatecznie Pismo Święte, Ewangelia, pierwotne przesłanie pierwszych chrześcijan.

Dążenie Lutra do reform i ich rezultat brały się z jednego źródła: wezwał Kościół do powrotu do Ewangelii, do nauki Jezusa Chrystusa, której doświadczył jako żywego słowa, czytając Pismo Święte, a zwłaszcza pisma św. Pawła.

- W przeciwieństwie do wszelkiej tradycji, praw i autorytetów, jakie narosły w ciągu wieków, Luter podkreślał nadrzędność Pisma Świętego ("samo Pismo").

- W przeciwieństwie do tysięcy świętych i milionów urzędowych pośredników między Bogiem a ludźmi, Luter podkreślał prymat Chrystusa ("sam Chrystus"), który stoi w centrum Pisma i wyznacza kierunek wszelkiej jego egzegezy.

- W przeciwieństwie do wszelkich zalecanych przez Kościół wysiłków pobożnych ludzi w celu osiągnięcia zbawienia duszy (dobre uczynki), Luter podkreślał nadrzędną rolę łaski i wiary - łaski miłosiernego Boga ("sama łaska"), jaka objawiła się przez ukrzyżowanie i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, i wiary ("sama wiara"), bezwarunkowego zawierzenia ludzi temu Bogu.

W porównaniu z "piętrowym rozumowaniem", charakterystycznym dla scholastyki, teologia Lutra niewątpliwie okazała się szczególnie konfrontacyjna - przeciwstawiała bowiem wiarę rozumowi, łaskę naturze, etykę chrześcijańską prawu naturalnemu, Kościół światu, teologię filozofii, cechy wybitnie chrześcijańskie humanistycznym.

Najpierw w ciągu wielu lat w klasztorze, Luter poznał osobiście rozterki sumienia mnicha dręczonego świadomością, że jest grzesznikiem i że jego los jest z góry określony. Uwolniła go od nich koncepcja usprawiedliwienia poprzez zawierzenie Bogu. Ale chodziło mu o coś więcej niż tylko osiągnięcie spokoju ducha. Jego doświadczenie stało się podstawą publicznego domagania się reformy Kościoła katolickiego. Miała to być reforma w duchu Ewangelii, dotycząca nie tyle nowego sformułowania doktryny, co odnowy życia chrześcijańskiego we wszystkich jego przejawach.

W przełomowym dla Marcina Lutra roku 1520 ukazały się cztery rozprawy teologiczne, związane z aktualną sytuacją, śmiało dobrane i obdarzone silnym ładunkiem teologicznym - które wykazały spójność programu reformacji.

Oprócz umoralniającego kazania O dobrych uczynkach (i zawierzeniu Bogu) oraz rozprawy O wolności chrześcijanina (podsumowującej jego sposób rozumienia usprawiedliwienia), największe poruszenie wywołał płomienny apel Lutra do cesarza, władców i szlachty o reformę Kościoła, zatytułowany Do szlachty chrześcijańskiej narodu niemieckiego o naprawie stanu chrześcijańskiego. Formułował w nim jeszcze raz oskarżenia wobec narodu niemieckiego, które już wtedy były często wysuwane.

Był to najostrzejszy dotychczas atak na system kurialny, uniemożliwiający reformę Kościoła ze względu na trzy założenia:
1. władza duchowa stoi ponad władzą świecką,
2. jedynie papież prawidłowo interpretuje Pismo Święte,
3. jedynie papież może zwołać sobór.

Według Lutra żadne z tych założeń nie miało najmniejszego uzasadnienia w Biblii ani w pierwotnej tradycji chrześcijańskiej. Równocześnie Luter przedstawił w dwudziestu ośmiu punktach swój program reform, równie spójny, co szczegółowy. Pierwsze dwanaście punktów odnosiło się do reformy papiestwa: zrzeczenia się dążeń do panowania nad światem i Kościołem, niezależności cesarza i Kościoła niemieckiego, a także zakończenia różnego rodzaju wyzysku stosowanego przez Kurię. Dalej program dotyczył reformy życia Kościoła i świata: reguł klasztornych, celibatu księży, odpustów, mszy za dusze zmarłych, kultu świętych, pielgrzymek, zakonów żebraczych, uniwersytetów, szkół, opieki nad ubogimi, wyrzeczenia się życia w luksusie. Znajdowały się tam również sformułowania programowe dotyczące kapłaństwa wszystkich wiernych oraz posług kościelnych na podstawie daru powszechnego kapłaństwa, którym wszyscy byli obdarzeni.

Czwarta rozprawa programowa, opublikowana w tym samym roku, O niewoli babilońskiej Kościoła, była poświęcona podstawom nowej doktryny sakramentów, stanowiącej fundamenty rzymskiego prawa kościelnego. Luter argumentował, że jeżeli przyjąć jako jedyne kryterium fakt ustanowienia przez samego Jezusa Chrystusa, to istnieją tylko dwa sakramenty w ścisłym znaczeniu tego słowa: chrzest i eucharystia, a w najlepszym razie jeszcze trzeci - pokuta. Pozostałe cztery - bierzmowanie, kapłaństwo, małżeństwo i ostatnie namaszczenie - można zachować jako religijne obyczaje Kościoła, ale nie jako sakramenty ustanowione przez Jezusa Chrystusa. Tutaj również proponował wiele praktycznych zmian, od komunii pod postacią wina dla świeckich do możliwości powtórnego zawarcia małżeństwa przez osoby rozwiedzione nie z własnej winy. Czy takie żądania rzeczywiście musiały doprowadzić do rozłamu?

 

Rzecz jasna, wszystko zależało od tego, jak po wielu wiekach blokowania wszelkich zmian Rzym zareaguje na zrozumiałe żądania radykalnych reform. Gdyby Watykan umiał rozpoznać znak czasu, zdecydowałby się w ostatniej chwili na skruchę i zastanowienie nad sensem Ewangelii Jezusa Chrystusa, zapisanej w Piśmie Świętym i obowiązującej również tych, którzy piastowali urzędy w Kościele. Mogli, oczywiście, skrytykować przesadę Lutra; jego tezy były częstokroć mocno nacechowane emocjonalnie, jednostronne i przesadne. Rzym mógł zażądać ich skorygowania i dopracowania. Ale jednocześnie nieunikniona byłaby gruntowna reorientacja ze strony Rzymu. Dzisiaj wiem, że można było wówczas dojść do kompromisu w sprawie usprawiedliwienia, jak dowodziłem w 1957 r. w mojej rozprawie doktorskiej na ten temat, a co zostało potwierdzone w wydanym w 1999 r. dokumencie zawierającym konsensus osiągnięty w efekcie rozmów między Kościołem rzymskokatolickim i luterańskim.

Ale to, czego starał się uniknąć poważnie myślący Innocenty III w konfrontacji ze św. Franciszkiem z Asyżu, nie przyszło nawet do głowy lekkomyślnemu playboyowi, jakim był Leon X. Rzym, wzbraniając się przed reformami, zareagował na reformatorskie żądania powrotu do Ewangelii Jezusa Chrystusa jak zwykle prostackim wezwaniem do podporządkowania się nauce Kościoła, zakładając, że Kościół, papież i Ewangelia to jedno. Na co liczył młody mnich-heretyk z dalekiej Północy, występując przeciw papieżowi, władcy Kościoła, który wciąż cieszył się poparciem światowych potęg? Było całkiem jasne, że mnich musi wyrzec się swoich przekonań. Takie było stanowisko Rzymu; w przeciwnym razie czekała go śmierć na stosie, jak Husa, Savonarolę i setki innych heretyków i czarownic.

Każdy, kto studiował ten rozdział historii, nie może mieć wątpliwości, że to nie reformator Luter, ale niechętny zmianom Rzym i jego niemieccy sługusi (zwłaszcza teolog Jan Eck) ponoszą winę za to, że spór o właściwą drogę do zbawienia i potrzebę refleksji Kościoła nad Ewangelią przyjął gwałtownie kształt zupełnie innego sporu, o władzę i nieomylność papieża oraz soborów. Spalenie na stosie innego reformatora, Jana Husa, i wydanie przez sobór w Konstancji zakazu przyjmowania przez świeckich komunii pod postacią wina dowodziło takiej nieomylności papieża, jakiej Luter nie mógł w żaden sposób zaakceptować.

Musimy zauważyć, że nastąpił tu moment zwrotny: Luter bardziej niż ktokolwiek inny w ciągu piętnastu wieków historii Kościoła zbliżył się do doktryny św. Pawła mówiącej o usprawiedliwieniu grzesznika przez samą wiarę, a nie czyny. Została ona całkowicie przeinaczona sprzedawaniem odpustów w Kościele katolickim, co oznaczało, że grzesznik może dostąpić zbawienia, odbywając wyznaczoną pokutę, a nawet zastępując ją odpowiednią sumą pieniędzy. Ponownie odkrycie przesłania św. Pawła na temat usprawiedliwienia stanowiło ogromne osiągnięcie teologiczne, które sam reformator poczytywał sobie za szczególną łaskę od Boga. Już choćby tylko na podstawie tej koncepcji należy się Lutrowi formalna rehabilitacja i zdjęcie ekskomuniki. Jest to jeden z aktów zadośćuczynienia, które powinny dziś towarzyszyć przyznaniu się papieża do win Kościoła.

Z perspektywy dzisiejszych czasów możemy lepiej zrozumieć reformację jako zmianę paradygmatu - całego systemu teologicznego, kościelnego i społecznego. Reformacja Lutra stanowiła radykalne przejście od średniowiecznego paradygmatu rzymskokatolickiego do paradygmatu protestancko-ewangelicznego, nieustępujące rewolucji kopernikańskiej, która zmieniła obraz świata z geocentrycznego na heliocentryczny. W teologii i organizacji Kościoła oznaczała rezygnację z aż nazbyt ludzkiego systemu kościelnocentrycznego na rzecz chrystocentrycznego systemu Ewangelii. Nade wszystko zaś reformacja podkreślała wolność chrześcijan.

W tak istotnym procesie transformacji określono na nowo problemy, metody i cele; od nowa zdefiniowano podstawowe koncepcje (usprawiedliwienia, łaski, wiary), a materialne kategorie filozofii scholastycznej wywodzące się od Arystotelesa (aktu i możności, formy i materii, substancji i przypadłości) zastąpiono kategoriami osobistymi (dobry Bóg, grzeszny człowiek, nadzieja i wiara). Nowe rozumienie Boga, istoty ludzkiej, Kościoła i sakramentów było możliwe dzięki nowemu ujęciu teologii w duchu biblijnym i chrystocentrycznym.

Wewnętrzna spójność, przejrzystość i skuteczność duszpasterska koncepcji Lutra oraz prostota i twórcza wymowa teologii luterańskiej zafascynowały i przekonały wielu ludzi. Dzięki wynalazkowi druku jego kazania i pamflety, a także hymn napisany po niemiecku były szeroko rozpowszechniane i szybko zyskały sobie znaczną popularność. W dodatku przekład całej Biblii na język niemiecki, dokonany przez Lutra z tekstów oryginalnych, miał ogromny wpływ nie tylko na rozwój reformacji, ale i samego języka niemieckiego. Wielu tradycyjnie myślących rzymskich katolików uważało jednak, że luterańska radykalna krytyka średniowiecznych form chrześcijaństwa, mszy łacińskiej i mszy prywatnych, obrzędowości kościelnej, koncepcji kapłaństwa i monastycyzmu, prawa celibatu i innych tradycji (kultu relikwii i świętych, pielgrzymek, mszy za dusze zmarłych) posunęła się za daleko i stanowiła apostazję - odstępstwo od prawdziwej wiary chrześcijańskiej.

W gruncie rzeczy jednak nawet wtedy rzymscy i niemieccy uczeni, przeciwnicy Lutra, mogliby dostrzec jego racje, gdyby nie przedkładali słów i interesów papieża nad zrozumienie Pisma Świętego. Mogli zauważyć, że Luter zachował istotę wiary, że mimo wszystkich radykalnych zmian utrzymał podstawową ciągłość wiary, obrzędów i etyki chrześcijańskiej; że stałe wartości chrześcijaństwa pozostały takie same, jak w średniowiecznym paradygmacie rzymskokatolickim: ta sama Ewangelia mówiąca o Jezusie Chrystusie, jego Ojcu, i Duchu Świętym, ten sam chrzest, ta sama komunia eucharystyczna, ta sama etyka uczniów Chrystusa. W tym zakresie nastąpiła tylko zmiana paradygmatu, ale nie zmiana wiary.

W Niemczech wkrótce doszło do umocnienia pozycji nowego paradygmatu teologiczno-kościelnego. Luter starał się, jak mógł, by skonsolidować ruch reformacji: praktyki religijne - przez opracowanie Małej księgi chrztu, Małej księgi ślubu i Mszy niemieckiej, edukację religijną - przez wydanie Dużego katechizmu dla kapłanów i Małego katechizmu do użytku domowego oraz własnego przekładu Biblii, strukturę Kościoła - przez wprowadzenie nowego porządku Kościoła propagowanego przez władców poszczególnych krajów. W sumie było to zadziwiające osiągnięcie jak na jednego teologa. Nie można już było dłużej nie dostrzegać, że po wielkim rozłamie między Wschodem i Zachodem, jaki dokonał się wcześniej w obejmującym cały świat chrześcijański Kościele katolickim, nastąpił drugi rozłam wewnątrz Kościoła zachodniego - między Północą i Południem. Jego konsekwencje dla polityki państwowej, społeczeństwa, gospodarki i sztuki były oczywiste. Reformacja zwycięsko parła do przodu.

 


Wydrukuj stronę