Kazanie:

 

Ks. Jan Gross

8 Niedziela po Trójcy Świetej

"Kim chcemy być: sługami grzechu, czy sługami Boga?" .

Tekst z VI rzędu perykop: Rz 6,19-23:

19.Po ludzku mówię przez wzgląd na słabość waszego ciała. Jak bowiem oddawaliście członki wasze na służbę nieczystości i nieprawości ku popełnianiu nieprawości, tak teraz oddawajcie członki wasze na służbę sprawiedliwości ku poświęceniu. 20.Gdy bowiem byliście sługami grzechu, byliście dalecy od sprawiedliwości. 21.Jakiż więc mieliście wtedy pożytek? Taki, którego się teraz wstydzicie, a końcem tego jest śmierć. 22.Teraz zaś, wyzwoleni od grzechu, a oddani w służbę Bogu, macie pożytek w poświęceniu, a za cel żywot wieczny. 23.Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

 

Drogie Siostry i drodzy Bracia w Jezusie Chrystusie, naszym Panu!

Dokładnie 51 lat temu, a więc w roku 1957, w 8. Niedzielę po Trójcy Świętej wygłosiłem jako bardzo młody wówczas student teologii swoje pierwsze kazanie na Mazurach, właśnie na ten sam tekst z 6 rozdziału listu do Rzymian.

Wówczas byliśmy na obozie młodzieżowym na Mazurach w Warpunach, którego duszpasterzem był ks. radca Edward Romański z Rybnika. To właśnie ks. radca Edward Romański, z którym po latach zaprzyjaźniłem się do tego stopnia, że na jego życzenie i życzenie Jego Małżonki udzieliłem mu przed śmiercią w Szpitalu w Rybniku po raz ostatni Komunii Świętej, przyszedł mi w roku 1957 na obozie w Warpunach z pomocą w przygotowaniu tego trudnego dzisiejszego tekstu.

Opatrzyliśmy to kazanie wówczas tematem: "Kim chcemy być: sługami grzechu, czy sługami Boga?"

To pytanie bowiem było nie tylko aktualne za czasów apostoła Pawła, czy 51 lat temu, ale ono jest tak samo aktualne i dzisiaj na początku XXI wieku! "Kim chcemy być?" Człowiek zawsze stawał i staje przed tym pytaniem! Człowiek nie może przeżyć życia bez tego pytania i bez odpowiedzi na nie.

"Kim chcemy być?" "Komu chcemy służyć?" - to pytanie obowiązuje także i nas tu słuchających Słowa Bożego.

Człowiek chce być przede wszystkim wolny; wolny od wszystkiego, nieraz nawet i od Boga. Człowiek chce żyć w absolutnej wolności. Zresztą to należy także do jego niezbywalnej istoty. Marcin Luter w swej pracy, która ukazała się na rynku księgarskim: "O wolności chrześcijanina" wypowiada dwie paradoksalne, a więc wydawałoby się sprzeczne ze sobą tezy, gdy mówi: "chrześcijanin jest wolnym panem ponad wszystko i nikomu nie jest poddany; Chrześcijanin jest obowiązany do posługi jak podwładny we wszelkich okolicznościach i jest każdemu poddany".

Apostoł Paweł wyjaśnia swojemu zborowi rzymskiemu to pojęcie "wolności", podobnie jak to uczynił Marcin Luter. U Pawła podobnie jak i u Lutra to pojęcie jest jak gdyby paradoksem.

W wierszu 18 mówi: "A uwolnieni od grzechu, staliście się sługami sprawiedliwości." To znaczy, że ten kto został uwolniony od grzechu staje się sługą sprawiedliwości. Kto został uwolniony od grzechu, komu Bóg grzech przebaczył ten wstępuje w nowy stosunek służbowy, ten ma służyć sprawiedliwości, a więc Bogu, który jest absolutną sprawiedliwością. Kto doznał uwolnienia od kary za grzech, z kogo mocą krwi Jezusa Chrystusa został grzech obmyty, ten zobowiązany jest do nowego życia. A to nowe życie, to znaczy służba dla Boga i służba dla bliźniego, bo w jednym przykazaniu ujęta jest ta służbą: "Będziesz miłował Pana Boga swego z całego serca swego..., a bliźniego swego jak siebie samego!" Miłować Boga to znaczy miłować bliźniego, a służyć Bogu to znaczy także służyć bliźniemu.

Apostoł święty Paweł, gdy przebywał w Koryncie i w Rzymie, dość napatrzał się, komu ludzie służą. Widział tam to, co my widzimy przy głównych drogach, na parkingach przy autostradach i na wielu innych miejscach. Widział kradzieże, oszustwa, zbrodnie. Dokładnie wszystko to, co i dzisiaj się dzieje. Widział, komu i czemu służą członki ciała ludzkiego. Widział, komu służy człowiek. Ale widział także jak człowiek pod wpływem Słowa Bożego potrafi się zmienić i zamienić tę służbę, na inną służbę - służbę Bogu.

Zresztą sam to przeżył. Prześladował Kościół Boży, prześladował Jezusa Chrystusa, tego Jezusa, który w spotkaniu z Saulem utożsamił się z Kościołem. Dowiedział się więc, że kto Kościół prześladuje, ten prześladuje samego Jezusa Chrystusa, kto z Kościoła szydzi ten szydzi z samego Jezusa, kto Kościół lekceważy, ten lekceważy Jezusa, który jest Panem i Głową Kościoła. Dlatego Saul, gdy pod Damaszkiem poznał żywego Jezusa Chrystusa i doznał pełnego, a nie tylko powierzchownego nawrócenia, przewartościował swoje życie i przewartościował swoją służbę. Teraz rozpoczął służyć swemu Zbawicielowi i teraz Chrystus stał się dla niego wszystkim. Dlatego mógł później pisać do zboru rzymskiego: "Teraz zaś wyzwoleni od grzechu, a oddani w służbę Bogu, macie pożytek w poświęceniu, a za cel żywot wieczny."

On do tego stopnia przewartościował swoje życie i swoją służbę, że napisał do zboru w Filippi: ".wszystko to, co mi było zyskiem, uznałem ze względu na Chrystusa za szkodę. (.) wszystko uznaję za szkodę wobec doniosłości, jaką jest poznanie Chrystusa Jezusa, Pana mego, dla którego poniosłem wszelkie szkody i wszystko uznaję za śmiecie, żeby zyskać Chrystusa." Dla niego Chrystus stał się po tym przewartościowaniu największą wartością życia. Bo człowiek, który doznał nawrócenia, którego życie przez Pana zostało odrodzone, który nie musi już stać w służbie nieczystości, ten rozpoczyna nową służbę, ten powinien rozpocząć nową służbę.

Wiele mnie do tego brakuje, ale pamiętam, gdy przed 11 laty po ciężkiej operacji w Klinice w Ochojcu doszedłem do siebie, patrząc na wiszący naprzeciw mnie na ścianie niewielki krucyfiks, słowami Psalmu 116,12 pytałem: "Czym odpłacę Panu za wszystkie dobrodziejstwa, które mi wyświadczył?" Czym odpłacę? Czy jestem w stanie? Czy Pan Bóg przyjmie tę "odpłatę"? Wtedy przyszła myśl: skoro jednak będę przewodniczył komisji, która ma przygotować nowy Śpiewnik Ewangelicki dla naszego Kościoła, to może by go poszerzyć o Kościoły luterańskie w Czechach i o Kościół Ewangelicko - Reformowany w Polsce? I tak się też stało. Dziś ten nasz wspólny śpiewnik mamy w rękach już 6 lat tu w kościele, w całej Polsce w kościołach luterańskich i reformowanych, w Czechach na Zaolziu, w Niemczech, w Anglii, w Irlandii i może jeszcze w innych częściach świata. Dziś czekamy po 6 latach na II jego wydanie.

To jest wielka, niezasłużona łaska Boża! Oby ten śpiewnik mógł jeszcze przez długie lata służyć naszym Kościołom.

Kto doznał dobrodziejstw Bożych, ten powinien w podzięce Bogu służyć. Taka jest główna myśl naszego dzisiejszego tekstu. A jak służyć? Nie koniecznie trzeba być wydawcą śpiewnika, czy innych książek i czasopism. Słowo Boże mówi, że Bóg wyposażył nas w różne dary. Ja nie mam tych darów, które wy wszyscy macie, a może wy nie posiadacie tych darów, które mnie Pan Bóg dał. W każdym bądź razie, mamy służyć sobie wzajemnie tymi darami, w które Pan Bóg nas wyposażył. Jak wielkie bowiem jest pole, na którym możemy służyć. Najpierw należy Bogu służyć w Kościele, bo Kościół jest ową Winnicą Pańską.

W Wittenberdze w kościele miejskim, który w przeddzień Święta Reformacji ub. roku znowu na nowo odwiedziłem, znajduje się obraz, który przedstawia dwie służby: jedni niszczą winnicę, zachwaszczają ją, niszczą to co inni zrobili. Drudzy doprowadzają tę winnicę do porządku. Tak to było i jest po dzień dzisiejszy. Tego jesteśmy ciągle na nowo świadkami.

Moi drodzy, ile jest pracy w Kościele, aby tylko naprawić to, co inni zniszczyli, co inni zaniedbali.

Ale też jest wiele miejsca i pracy, aby Winnicę Pańską ogrodzić i zadbać o nią.

Ci, którzy w niej pracują i którzy udzielają się w Kościele i w Parafii wiedzą o tym dobrze. Pamiętajmy, że Pan upomni się kiedyś o Swoją Winnicę i że nie tylko będziemy odpowiadali za to, że służyliśmy w Winnicy, ale także i za tą, że ją omijaliśmy, że zostawialiśmy tę służbę dla innych, że ją zaniedbaliśmy, choć mogliśmy pomóc, choć mogliśmy na ten cel coś ofiarować.

Kościół to nie tylko jakaś organizacja, ani nawet organizm szczelnie zamknięty. Kościół jest w świecie.

Nowa pieśń w naszym śpiewniku mówi: "...Wkrocz w Kościoła Swego próg, / aby świat to widzieć mógł./"

Kościół i świat wzajemnie się przenikają. Nasza służba w świecie to też służba Kościoła. Ile wśród nas jest takich potrzebujących naszej służby: w szpitalach, w domach, wśród naszych chorych. Jakże ważną jest właśnie dziś służba diakonijna, bo tak wielu wśród nas jest sędziwych, schorowanych, a nawet pragnących tylko kontaktu i rozmowy z drugim człowiekiem. Nie zawsze ksiądz jest w stanie wszystkich odwiedzić.

Ubolewam nad tym, że nieraz, gdy byłem proboszczem w Mikołowie, Tychach i Orzeszu, pracując w trudnych czasach, gdy trzeba było troszczyć się dla wielu ludzi na Śląsku o pomoc materialną i o lekarstwa, nie starczyło mi za dużo czasu, aby swoich współwyznawców regularnie odwiedzać. Księża potrzebują w tej pracy współpracowników, wolontariuszy, którzy zechcą odwiedzać współwyznawców w parafii.

 

Bracia i siostry! Chciejmy żyć jako "wyzwoleni od grzechu, a oddani w służbę Bogu". Obie służby, bowiem w naszym tekście są wynagrodzone:

"Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym." Jest to wielkim, niezasłużonym przez nas darem i przywilejem, że możemy być sługami i służebnicami Boga żywego. To jest największe wywyższenie.

Dziś nieraz się mówi, że chrześcijaństwo poprzez swoje działania i codzienne życie po prostu się skompromitowało. Ale to nie chrześcijaństwo się skompromitowało, tylko poszczególni chrześcijanie się skompromitowali przed światem, dlatego, że nie chcą spełniać swojej misji. Gdyby wszyscy ochrzczeni wzięli na poważne słowa dzisiejszego tekstu to świat, a przede wszystkim nasz Kraj, nasza Ojczyzna inaczej by wyglądały. Gdy bowiem służymy Panu Bogu, On służy i nam Swoimi darami, Swoim błogosławieństwem i życiem wiecznym.

 

Kochani moi, zastanówmy się nad tym, czy aby już nie czas, aby wielu ludzi zmieniło pana swej służby? Łaska Boża jest, bowiem dla wszystkich przewidziana. Chciejmy z niej skorzystać póki czas mamy! Amen.

 

(Ks. Jan Gross)

(Świętochłowice i Wirek, dnia 13 lipca 2008 r.)

 

 

 

Pieśni:

Introit: 63

Pieśni:

629

721

771

290

 

 


Wydrukuj stronę