Kazanie:

Tekst Mat. 6,1-4

1 .Baczcie też, byście pobożności swojej nie wynosili przed ludźmi, aby was widziano; inaczej nie będziecie mieli zapłaty u Ojca waszego, który jest w niebie. 2 .Gdy więc dajesz jałmużnę nie trąb przed sobą, jak to czynią obłudnicy w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę powiadam wam: Odbierają zapłatę swoją. 3 .Ale ty, gdy dajesz jałmużnę, niechaj nie wie lewica twoja, co czyni prawica twoja, 4 .aby twoja jałmużna była ukryta, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie."

 

Pan Jezus w Kazaniu na Górze każe nam się zastanowić nad naszą pobożnością, nad tym, jak uzewnętrznia się nasza wiara w Boga, jakie są intencje naszego działania i naszych czynów.

Pyta więc o wartość naszego chrześcijaństwa, a ono wszak mierzy się wartością życia każdego z nas.

Chrześcijańska wiara nie jest milczącym skarbem, który możemy skrywać w swej duszy, lecz drogocennym kruszcem, z którego możemy wykuwać nasze czyny.

Najczystsze intencje, najsubtelniejsze poczucie oddania, najszlachetniejsze aspiracje ducha nic nie znaczą, jeśli nie przekładają się na działanie, na właściwe relacje z bliźnimi.

Życie duchowe wymaga działania i czynów, a one są weryfikacją ducha i jego urzeczywistnieniem. Sfera wewnętrzna nigdy nie istnieje w izolacji od zewnętrznych przejawów aktywności. Czyny i myśli są powiązane w jedną całość. Wszystko, co myślimy i czujemy, wnika we wszystko co czynimy, zaś wszystko co czynimy ma związek z tym, co myślimy i czujemy.

W czynach odsłania się nasze wnętrze, wyjawiają się nasze ukryte pragnienia. To, o czym nie ośmielamy się pomyśleć, przejawia się często w naszym postępowaniu. Serce odsłania się w czynach, a one pokazują, że jesteśmy zdolni sprawiać nie tylko radość, ale też zadawać ból i krzywdzić, niszczyć i burzyć.

Dlatego dla chrześcijanina ważne jest pytanie, jak skłonić serce ku pobożności? A więc jakie mają być nasze czyny, aktywności, postawy i relacje, jakie ma być po prostu nasze chrześcijańskie życie?

Prorok Micheasz (6,9) napisał: "Oznajmiono ci człowiecze, co jest dobre i czego Pan żąda od ciebie: tylko abyś wypełniał prawo, okazywał miłość bratnią i w pokorze obcował ze swoim Bogiem."

W tym prorockim orędziu pobożność została określona jako pokorne obcowanie z Bogiem, a na innym miejscu Pisma Świętego opisana jest jako chodzenie z Bogiem.

Jak chodzić drogami Pana? Odpowiedź: Jak On przyodziewa nagiego, tak i my mamy przyodziewać; jak On nawiedza chorego, tak i my mamy czynić.

Pan Jezus sam jest najlepszym przykładem jak chodzić z Bogiem, jaką powinna być nasza pobożność, jakie mogą być nasze relacje z bliźnimi i z Bogiem, jakie nasze życie wiary, nasze czyny.

On miał dla wszystkich czas, serce i zrozumienie: miłość. On poświęcił się całkowicie dla nas i za nas. Dzięki Jego miłości możemy żyć nadzieją i pewnością zbawienia.

Sam przypomina nam, że słowa: "Będziesz miłował Pana, Boga swego z całego serca swego ..., a bliźniego jak siebie samego" są wyrazem woli Bożej. Tą wolą jest, abyśmy jako chrześcijanie z myślą o Bogu nieśli pomoc ludziom potrzebującym ratunku, opieki i wsparcia.

Każdy z nas jest odpowiedzialny za drugiego człowieka. Nikt nie idzie przez życie sam. Jeden drugiego potrzebuje i jeden drugiego powinien wspierać.

Pismo Święte przypomina, że nie można czcić Boga nie okazując szacunku i poszanowania dla życia człowieka. Miłość do człowieka jest drogą do miłości Boga. Lęk, aby nie zranić biednego człowieka, musi być równie głęboki jak lęk przed Bogiem, albowiem kto gnębi nędzarza, lży jego Stwórcę, a czci Go ten, kto lituje się nad biednym. (Prz 14,31)

Pan Jezus w Kazaniu na Górze wskazał na dawanie jałmużny jako przejaw pobożności, ale jednocześnie ostrzegł, żeby taka dobroczynność nie była na pokaz .

Dobroczynność jest ceniona w świecie. Darczyńcy cieszą się uznaniem. Jednak w kontekście Jezusowego słowa musimy postawić pytanie: jak dawać, jak wspierać potrzebujących, aby przede wszystkim Bogu się to podobało?

Pan Jezus ostrzega bowiem przed pobożnością na pokaz, przed oczekiwaniem nagrody za pobożne czyny: "Baczcie też, byście pobożności swojej nie wynosili przed ludźmi, aby was widziano . Ale ty, gdy dajesz jałmużnę, niechaj nie wie lewica twoja, co czyni prawica twoja, aby twoja jałmużna była ukryta, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie."

Warto zauważyć, że Pan Jezus nie krytykuje dawania jałmużny, pomagania innym, ale stawia pytanie o intencję, o pobudki z jakich to czynimy.

Czy rzeczywiście pomagamy bliźnim i potrzebującym z miłości? Czy nie ma w nas myśli o własnej zasłudze i oczekiwania na uznanie, na zapłatę i nagrodę? Czy naszą pobożnością nie staramy się wywrzeć na innych i także na Bogu wrażenia?

Pan Jezus ostrzegając przed pobożnością na pokaz, wskazuje na inny wymiar dawania jałmużny; wskazuje na cel, do którego prowadzi praktykowanie pobożności.

Wraz z daniem jałmużny zdarza się coś więcej niż odruch serca. Zgodnie z Bożymi przykazaniami nie możemy czynić żadnych obrazów (wyobrażeń) Boga, poza jednym - nasze życie może i powinno być obrazem Jego woli - Bądźcie miłosierni, jak miłosierny jest Ojciec Wasz. (Łk 6,36) Człowiek ukształtowany na obraz i podobieństwo Boże, został stworzony, by naśladować Boże drogi miłosierdzia. Niosąc pomoc w nieszczęściach i obdarowując radością, reprezentujemy tu Boga, ale tylko wtedy, gdy nie czynimy tego z egoistycznych pobudek.

Dawanie jałmużny, wspieranie celów dobroczynnych potrzebuje naszego serca. Obojętnie, czy ktoś ofiaruje dużo czy mało, ale ważne, aby w tym co czyni, kierował swoje serce ku niebu. Bóg domaga się naszego serca, nie tylko czynów czy gestów. Bóg nie potrzebuje aktorów na scenie pobożności. Nie potrzebuje Ananiasza ani Safiry (Dz. 5,1-10)

Dlaczego jednak, jeśli uczynek jest sam w sobie dobry (danie jałmużny), mamy uważać go za niedoskonały, gdy w naszym sercu nie łączy się z nim miłość do Boga?

Dobroczynność (jałmużna) może być istotna dla świata, jednak dokonana bez gorliwości - mimo wszystkich jej dobrych skutków, jakie wywiera na życie bliźnich, pozostawi życie ofiarodawcy nienaruszonym.

Warto pamiętać, że - parafrazując słowa Pana Jezusa -człowiek nie istnieje po to, by spełniać dobre uczynki (żyć pobożnie, dawać jałmużnę); to dobre uczynki (jałmużna) istnieją dla człowieka, aby go przemieniać, uświęcać.

Dlatego też w tym rozważanym fragmencie Kazania na Górze Pan Jezus zwraca uwagę na sens pobożności, na jej cel, motywację, intencję. Celem pobożnego życia jest zawracanie serca do Ojca w niebie, jest przywracanie bojaźni (uważności) wobec Boga.

Człowiek wciąż na nowo staje się ślepym na żywą obecność Boga, lecz celem praktykowania pobożności ma być stałe budzenie z uśpienia i zaślepienia, przemiana i oczyszczanie serca.

Miłość i bojaźń Boża za każdym razem decydują o wartości każdego konkretnego działania. Życie bowiem ma przynosić wartość duchową, a nie tylko materialną.

Istota pobożności nie polega na zadośćuczynieniu ludzkim potrzebom. Bo dopóki człowiek będzie postrzegał pobożność, a więc i diakonię jako źródło zaspokojenia potrzeb, dopóty będzie służył nie Bogu, lecz samemu sobie.

Nasze życie zaś ma być świadome i godne Bożej obecności. Można by powiedzieć, że pobożność (diakonia) jest modlitwą w formie czynu. A modlić się, to odczuwać Bożą obecność i ku Bogu kierować serce.

Pan Jezus zwraca ponadto naszą uwagę na to, że można być pobożnym i przestrzegać wszystkie przykazania, aktywnie działać w zakresie diakonii, a w gruncie rzeczy nie liczyć się z Bogiem, po prostu być niewierzącym, poganinem, bałwochwalcą. Jeśli nasze praktykowanie pobożności ma zadowolić jakiegoś człowieka, którego się boimy albo od którego spodziewamy się korzyści, wówczas nie czcimy Boga, lecz człowieka.

"Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej, a bliźniego swego, jak siebie samego.. czyń to, a będziesz żył" (Łk 10,27-28). Pan Jezus nie wymagałby, by kochać Boga całym sercem, jeśli taka miłość byłaby poza zasięgiem naszych możliwości. Dlatego w świetle rozważanego słowa warto osądzić własną pobożność i wszelkie diakonijne aktywności; czy nie ma tu aktorstwa i subtelnej hipokryzji, czy nie jest maskowaniem niewiary.

Niech słowa tej Ewangelii budzą codziennie zbawienny niepokój w naszych sercach. Amen.

(Ks. bp Rudolf Bażanowski)

Wydrukuj stronę