Kazanie:

 

Ks. Jan Gross

 

Rok kościelny 2008 / 2009

NIEDZIELA ESTOMIHI (PRZEDPOSTNA)

(Bładnice koło Ustronia, dnia 22 lutego 2009 r.)

Oto idziemy do Jerozolimy i wszystko, co napisali prorocy, wypełni się nad Synem Człowieczym

Łaska wam i pokój od Boga, Ojca, Ojca na­szego i Pana naszego Jezusa Chrystusa. (2 Kor 1,2)

I - Mk 8,31-38

31. I zaczął ich pouczać o tym, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, musi być odrzucony przez starszych, arcykapłanów oraz uczonych w Piśmie i musi być zabity, a po trzech dniach zmartwychwstać. 32.I mówił o tym otwarcie. A Piotr wziął go na stronę i począł go upominać. 33.Lecz On odwrócił się, spojrzał na uczniów swoich i zgromił Piotra, mówiąc: Idź precz ode mnie, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boskie, tylko o tym, co ludzkie. 34.A przywoławszy lud wraz z uczniami swoimi, rzekł im: Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój i naśladuje mnie. 35.Bo kto by chciał duszę swoją zachować, utraci ją, a kto by utracił duszę swoją dla mnie i dla ewangelii, zachowa ją. 36.Albowiem cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swej szkodę poniósł? 37.Albo co da człowiek w zamian za duszę swoją? 38.Kto bowiem wstydzi się mnie i słów moich przed tym cudzołożnym i grzesznym rodem, tego i Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w chwale Ojca swego z aniołami świętymi.

Drogie siostry i drodzy bracia w Panu Jezusie Chrystusie! Drodzy słuchacze Słowa Pańskiego!

Dziś kończymy jeden z ważnych okresów roku kościelnego - przygotowanie do czasu pasyjnego. W najbliższą środę, zwaną Środą Popielcową obchodzimy w naszym Kościele Dzień Pokuty i Modlitwy i rozpoczynamy czas pasyjny, czas Postu. Tak godzi się od pokuty, od postu, rozpoczynać ten ważny czas w życiu chrześcijańskim jakim jest czas pasyjny przypominający nam historię męki i śmierci Pana Jezusa.

Bo Chrystus cierpiał za nasze grzechy, za nasze przewinienia. Dlatego jedyną naszą odpowiedzią na to co On dla nas uczynił będzie pokuta, będzie post. Rozpoczynając zwiastowanie Ewangelii Pan Jezus powiedział: "nawróćcie się i wierzcie Ewangelii", albo jak w innym przekładzie czytamy: "upamiętajcie się i wierzcie Ewangelii" (Mk 1,15)

Hasłem tego tygodnia są słowa Pana Jezusa: "Oto idziemy do Jerozolimy."

Tak, w tym tygodniu w najbliższą środę wraz z Jezusem idziemy do Jerozolimy, mamy Jemu towarzyszyć przez sześć tygodni. Czy jesteśmy do tego przygotowani?

Po co Chrystus udaje się do Jerozolimy?

Po co zabiera tam swoich uczniów?

Druga część hasła tygodnia daje nam odpowiedz: "i wszystko, co napisali prorocy, wypełni się nad Synem Człowieczym." On idzie do Jerozolimy, aby tam wypełniły się wszystkie proroctwa Starego Testamentu zapisane o Mesjaszu. A te najważniejsze słowa zapisane są w dzisiejszej Ewangelii, gdy Pan Jezus używa trzy razy słowa "musi": "Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, musi być odrzucony przez starszych, arcykapłanów oraz uczonych w Piśmie i musi być zabity." On "musi" wiele cierpieć, "musi" być odrzucony i "musi" być zabity. To wszystko jest przepowiedziane w Starym Testamencie. To wszystko było zaplanowane od tego dnia, gdy pierwsi ludzie usłuchali szatana i sprzeniewierzyli się Bogu. Wielki teolog i wielki biblista jakim był niewątpliwie ks. dr Marcin Luter tak to określił w pieśni: "Niech cały się raduje świat" [ŚE 641/5-6]:

" I rzekł do Syna: Litość mam /
nad dziećmi, które giną, /
korono moja pośpiesz tam /
ku biednym ziemi synom. /
Miażdżące jarzmo z bark ich zrzuć /
i łaskę Swoją na nich zwróć, /
niech żywot znajda w Tobie!

Syn rozkaz Ojca spełnił rad /
i przyjął ludzką postać. /
Z Dziewicy zrodził się na świat, /
by bratem moim zostać. /
Cierpienie znosił, znosił trud /
i w poniżeniu życie wiódł, /
by skruszyć moc szatana!"

Ten "mus" to jakby "mus" lekarza udającego się do chorego, to "mus" strażaków udających się do palącego się obiektu. Oni "muszą" śpieszyć się, aby ratować od śmierci i od zagłady. Jezus też " musi wiele cierpieć, musi być odrzucony przez starszych, arcykapłanów, oraz uczonych w Piśmie i musi być zabity." On po to udaje się do Jerozolimy, aby przez Swoje cierpienie, przez Jego odrzucenie i przez śmierć na krzyżu Golgoty, ratować ludzkość i każdego pojedynczego człowieka: ciebie i mnie. Dlatego zaprasza do Jerozolimy Swoich uczniów i nas także tu zgromadzonych. Czy pójdziemy za Nim? Czy pójdziemy za Nim, jak te pieśni mówią: "Za Jezusem chętnie powędruję..." [ŚE 773], czy "Za Jezusem podążajmy naśladując Jego wzór..." [ŚE 774]? Albo powiemy jak Jego uczniowie, jak Piotr: "A Piotrwziął go na stronę i począł go upominać." W Ewangelii św. Łukasza (18,31-43) jest powiedziane, że uczniowie z tej zapowiedzi, z tej mowy Chrystusa nic nie zrozumieli. Oni nie chcieli iść w takim celu do Jerozolimy, a Piotr nie chciał puścić tam Jezusa. My tam nie pójdziemy i Ciebie też nie puścimy! Może gdyby tam czekała Jezusa i Jego uczniów radość, wywyższenie, honory, odznaczenia, to na pewno chcieliby tam pójść, ale tam czeka Go cierpienie, odrzucenie i śmierć! Czy nie jest to też i nasza myśl, nasze zdanie? Czy i my nie jesteśmy takiego samego zdania? Iść do Jerozolimy po cierpienie i śmierć to coś niebywałego!?

Ale nas to też czeka. My też idziemy do Jerozolimy, zdążamy do nowej Jerozolimy, o której mówi Objawienie św. Jana. Czy rozumiemy co to znaczy iść do tej nowej Jerozolimy? Myślę, że na tej drodze czeka nas dokładnie to samo co czekało Jezusa w Jerozolimie.

Ile jest ludzi w dzisiejszych czasach, którzy całe życie służyli jakiejś dobrej sprawie, także i Kościołowi, z całego serca, a gdy się zestarzeli, gdy już nic nie znaczą, zostali odsunięci od władzy, wtedy zostali obwinieni " przez starszych, arcykapłanów, oraz uczonych w Piśmie", wtedy doznali wiele przykrości, pozbawieni zostali przez nich dobrego imienia, które mieli przez całe życie! Może jeszcze nie zostali zabici, jak Chrystus, ale nie wiadomo jak te przykrości mogą wpłynąć na ich stan nadwątlonego zdrowia? Czy nie czeka ich też śmierć? Tego wszystkiego doznał Chrystus, dlaczego i my Jego uczniowie i Jego współwyznawcy, Jego naśladowcy i Jego słudzy, mielibyśmy być lepsi od Niego, miałoby się nam lepiej powodzić niż Jemu?

Przecież On dzisiaj nam wyraźnie to uświadamia, gdy mówi, że na drodze do Jerozolimy jest cierpienie, odrzucenie i krzyż.

" Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój i naśladuje mnie."

Mamy wziąć swój krzyż, nie Jego krzyż, swój własny krzyż, swoje troski, swoje cierpienia, swoje choroby, swoje zmartwienia i iść za Nim, naśladować Go. On chce, abyśmy wstępowali w Jego ślady, byli takimi jak On, byli Jego odbiciem! Taka jest droga wiernego ucznia za swoim PANEM do Jerozolimy, do tego niebiańskiego Jeruzalem. Wiem, że nie jest to łatwa droga, nieraz przekracza nasze siły i możliwości. Są ludzie, którzy nie poradzili sobie ze swoim krzyżem na tej drodze i dlatego ją skrócili. Ile Bożej łaski i pomocy potrzeba nam na tej drodze naśladowania Swojego Pana?!

Ale są też ludzie, którzy nawet nie próbowali wziąć swego krzyża i nie próbowali nawet podążania za Swoim Panem. Oni zagubili się w ciągłym zdobywaniu rzeczy tego świata, oni zatracili swoją duszę w dobrach tego świata. Ale cóż im to da? Każdy człowiek musi odejść z tego świata "nago", bez dóbr tego świata, bez trofea, bez orderów, bez pieniędzy, z niczym. To wszystko co zdobyliśmy pozostaje na tej ziemi. Nic ze sobą w drogę do Jerozolimy nie weźmiemy, oprócz skarbów duszy, oprócz tego co nasza dusza zdobyła poprzez modlitwę, poprzez Sakramenty Święte, poprzez trwanie w Słowie Bożym i w społeczności z Panem, a także z braćmi i siostrami we wierze! A jeśli nic z tych skarbów nie zdobyła nasza dusza? Jeśli jesteśmy "nadzy"? Jak wtedy staniemy przed Panem?

Pan Jezus powiada wyraźnie gdy napominał Swoich uczniów przed wyjściem w drogę do Jerozolimy, a nas dzisiaj:

" Albowiem cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swej szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za duszę swoją?"

Nic człowiek nie jest w stanie dać w zamian za duszę swoją. Nasza dusza jest tak cenna, że Pan Jezus przelał za nią Swoja krew i ofiarował Swoje życie. Jeśli człowiek utraci swoja duszę na drodze do Jerozolimy, to już nic nie jest w stanie dać, aby ją na nowo odzyskać. Jedna ludzka dusza jest cenniejsza niż cały świat. Dlatego te mocne słowa Pana Jezusa wypowiedziane do Apostoła Piotra, który chciał zatrzymać Pana w drodze, która prowadziła do Jerozolimy, gdzie Pan ratował na krzyżu drogocenne dusze ludzkie:

" Idź precz ode mnie, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boskie, tylko o tym, co ludzkie."

To co ludzkie, to ucieczka przed cierpieniem. Ale to co Boskie to poddanie się woli Bożej, uniżenie się pod mocną ręką Bożą i przyjęcie z kochającej Ojcowskiej ręki nawet tego co boli.

Kochani moi! Droga do nowej Jerozolimy jest niepowtarzalna, a okazja może być jednorazowa. Dlatego szukajmy na tej drodze naszego PANA, idźmy za Nim i z Nim. Prośmy Go o zmiłowanie nad naszymi nieśmiertelnymi duszami, abyśmy je na tej drodze nie zatracili! AMEN.

(Ks. Jan Gross)

 

Wydrukuj stronę