Kazanie:

 

Łaska wam i pokój od Tego, który jest i który był, i który ma przyjść. A.

Tekst: Mar. 10, 45

Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służyć i oddać swe życie na okup za wielu.

 

Wasza Ekscelencjo Księże Arcybiskupie

Przewielebni Księża

Umiłowani przez Pana Jezusa

Z drżeniem staję przed Wami, aby na zaproszenie Waszej Ekscelencji głosić tu Słowo Boże w ramach Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan. Dziękuję za nie.

Polska ekumeniczna grupa robocza na tegoroczne rozważania zaproponowała hasło oparte o słowa z 15 r. 1 listu ap. Pawła do Koryntian, które brzmi: "Przemienieni przez zwycięstwo Jezusa Chrystusa". Proponuje więc, abyśmy wspólnie przemyśleli i zastanowili się czym w istocie jest przemieniająca wiara. Wiara jest naśladowaniem samego Chrystusa, który powiedział o sobie, że nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służyć i oddać swe życie na okup za wielu.

To brzmi wręcz niewiarygodnie, że Chrystus - obiecany Mesjasz - Król przyszedł, aby służyć i oddać swe życie.

Czy stać nas na naśladowanie takiej postawy? Czy gotowi jesteśmy pójść taką drogą?

Wielu powie - to jest nieżyciowe, nierealne w naszym świecie, w którym aby zaistnieć i nie zginąć trzeba umieć zadbać o swoje. Wszak na każdym kroku obserwujemy chęć panowania jednych nad drugimi, podporządkowania ich sobie, zapewnienia sobie przewagi nad innymi.

Oczywiście życie źle znosi chaos. Podporządkowania i zależności, hierarchie w ludzkich społecznościach są potrzebne. Niemalże w każdej strukturze życia rodzinnego, gospodarczego, społecznego istnieją jakieś hierarchie. To porządkuje nasze życie.

Problem polega jednak na tym, że te wszelkie relacje nadrzędności i podporządkowania kształtują na co dzień nie aniołowie, lecz my, ludzie, z naszymi słabościami i grzeszną egoistyczną naturą. Stąd bierze się pokusa panowania nad innymi ludźmi, pokusa przypisywania sobie znaczenia poza i ponad wolą Bożą.

Zazwyczaj sadzamy siebie na pierwszym miejscu i sądzimy, że ono tylko nam się należy.

Pan Jezus wskazał jednak na inną miarę wielkości człowieka. "Ktokolwiek by chciał być między wami wielki, niech będzie sługą waszym. I ktokolwiek by chciał być między wami pierwszy, niech będzie sługą wszystkich." To jest Jezusowa miara prawdziwej wielkości człowieka.

W życiu mamy wiele sposobności do służby. Pamiętamy też, że nie to co bierzemy od innych, lecz to co dajemy drugim ma dla nas samych, a przede wszystkim przed Bogiem większą wartość. O wartości człowieka nie stanowią mocniejsze łokcie, czy umiejętność lepszego argumentowania i prezencji, lecz skromność, umiejętność znoszenia cierpień, poświęcenie, służba. Pan Jezus uczy, że pycha łatwiejsza jest niż pokora, nienawiść łatwiejsza niż miłość, zemsta łatwiejsza niż przebaczenie. Łatwiej oddać "oko za oko i ząb za ząb" niż przebaczyć. Miłować tych, którzy nas miłują i dobrze czynić tym, którzy nam dobrze czynią, to łatwizna. Trudniejsza jest miara Chrystusowa: 'służba bez oczekiwania na zapłatę'.

W życiu wiary na pierwszym miejscu jest naśladowanie Chrystusa, który przyszedł do nas jako sługa. Ci, którzy chcą być wielcy, winni stać się sługami na wzór samego Pana. Służba bliźniemu jest miarą wielkości i zwycięstwa.

Siostry i Bracia, wiemy, że nie jest to łatwa droga. Z natury swej jest jej człowiek przeciwny. Myślimy inaczej, niż to głosi nauka naszego Pana. Mamy z tym trudności zarówno w życiu osobistym jak i społecznym. Nie zawsze umiemy, potrafimy i chcemy kierować się zasadami, które wskazał Pan Jezus.

Również w przestrzeni chrześcijańskich wspólnot - Kościoła nie zawsze pamiętamy o tych zasadach. Czy tu jesteśmy zupełnie wolni od chęci panowania i rządzenia, chęci łączenia się z tronami i możnymi, szukania dostojeństw i chwały? Czy i tu droga służby nie pozostaje w cieniu, w zapomnieniu? Chrystus Pan uczy nas jakie zasady powinny panować szczególnie w Jego Kościele, we wspólnocie ludzi wierzących. Kościół Jezusa Chrystusa ma być społecznością służącą. Zostaliśmy powołani do wzajemnego usługiwania i niesienia pomocy, do okazywania szacunku szczególnie tym, którzy są 'ostatnimi', zapomniani, wykluczeni.

"Bądźcie wobec siebie jednakowo usposobieni; nie bądźcie wyniośli, lecz się do niskich skłaniajcie;" - napomina ap. Paweł. (Rz 12,16)

Do tego wzajemnego usługiwania zostaliśmy obdarowani przez Boga różnorodnymi darami. Dzięki tym Bożym darom i umiejętnościom możemy być sługami cudzych trosk, niedostatków i potrzeb. Możemy czynić dobrze, pomagać ludziom, aby tych trosk, niedostatków i niezaspokojonych potrzeb było jak najmniej. Korzystając z otrzymanych różnorodnych darów Bożych mamy przyczyniać się do zmniejszenia ubóstwa, przeciwdziałać przemocy i niesprawiedliwości w tym świecie.

Czy pamiętamy przez kogo i do czego zostaliśmy powołani? Na pewno nie do podporządkowywania sobie innych, ale do usługiwania. Stale winniśmy myśleć o tym, co jest dobre dla innych, a nie dla mnie. Tylko tak możemy przyczyniać się do pomnażania dobra w tym świecie. Z powołaniem do służby związana jest nieraz konieczność podejmowania trudnych i bolesnych decyzji, ale nie może być w nich cienia podejrzenia, że chodzi o jakieś osobiste korzyści.

Czy możliwy jest taki etos życia? Tak, ale tylko wtedy, kiedy podążamy za przykładem samego Chrystusa. Jeszcze raz pragnę to podkreślić - chodzi o naśladowanie Jezusa Chrystusa, a nie kogoś innego. Tego Pana i Króla, o którym uczy nas Święta Ewangelia, że "Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służyć i oddać swe życie na okup za wielu".

Naśladowanie Chrystusa wiąże się z niesieniem krzyża, z zaparciem się samego siebie, z rezygnacją z tak modnej dziś samorealizacji. Wiemy, ile dramatów jest w rodzinach z powodu tego, że ktoś chce się realizować według swoich i światowych trendów. Zapomina przy tym, że więcej osiągnie poprzez usługiwanie, poprzez wypatrywanie nie pierwszego, ale ostatniego miejsca, bo tylko z niego widać najlepiej co potrzeba bliźniemu, co można pożytecznego zrobić, gdzie jestem naprawdę potrzebny.

Usługując bliźnim, pomagając potrzebującym, słabym, chorym, odtrąconym czy sponiewieranym, człowiek staje się wielkim i pierwszym - może nie według ludzkich miar i ocen, lecz według Bożej miary, czyli w tej skali, według której ostatecznie każde życie zostanie zmierzone, zważone i policzone.

Powtórzmy to jeszcze raz. Najlepszym przykładem i wzorem pokornej służby jest tylko Jezus Chrystus i Jego zwycięstwo przez śmierć i zmartwychwstanie. To w Jego życiu, działaniu, nauczaniu, cierpieniu, śmierci i zmartwychwstaniu winniśmy szukać inspiracji do zwycięskiego życia wiary, które wyraża się w zaangażowaniu społecznym w duchu pokory, miłości i służby.

Słowo Boże zachęca nas, każdego w swoim powołaniu, do takiego właśnie działania, jakie widzimy w Jezusie Chrystusie. Wskazuje ostatecznie tylko na Niego jako na wzór, przykład i źródło sił do takiej właśnie postawy wobec innych ludzi.

Wskazuje na krzyż, który uświadamia nam istotę Chrystusowego dzieła, które było służbą. Tylko Chrystus przez swoją służbę odkupił naszą winę. Tylko On Sam zapłacił najwyższą cenę za nasze nieposłuszeństwo i bunt. Poświęcił się dla nas, aby nas zbawić - przywrócić do godności dzieci Bożych i przywieść do społeczności z Ojcem Niebiańskim. Krzyż na Golgocie każe nam się wszystkim zastanowić nad własnym życiem i wskazuje jak możemy naprawiać zniszczone relacje miedzy nami.

Prośmy o łaskę poznania, że Ukrzyżowany i Zmartwychwstały Jezus Chrystus chce i nam służyć przez swoją ofiarę. "Albowiem Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służyć i oddać swe życie na okup za wielu."

Wzmocnieni Jego słowem, Jego przykładem i Jego Duchem trwajmy przy etosie życia jako służby, gdziekolwiek i jakkolwiek przychodzi nam ją wykonywać. Amen.

A sam Bóg pokoju niechaj was w zupełności poświęci, a cały duch wasz i dusza, i ciało niech będą zachowane bez nagany na przyjście Pana naszego, Jezusa Chrystusa.

(Kazanie wygłoszone 15 stycznia 2011 r. w KRK w Olsztynie)

 

Wydrukuj stronę