Kazanie:

Ks. Jan Gross

Rok kościelny 2008 / 2009

1. NIEDZIELA W ADWENCIE

30 listopada 2008 r. Czeski Cieszyn

Łaska wam i pokój od Tego, który jest i który był, i który ma przyjść. Amen. (Obj. 1, 4)

I - Mt 21,1-9: A gdy się przybliżyli do Jerozolimy i przyszli do Betfage, na Górze Oliwnej, wtedy Jezus posłał dwóch uczniów, mówiąc im: Idźcie do wioski, która jest przed wami, a wnet znajdziecie oślicę uwiązaną i oślę z nią; odwiążcie i przywiedźcie mi je. A jeśliby wam kto coś rzekł, powiedzcie: Pan ich potrzebuje, a on zaraz puści je. A to się stało, aby się spełniło, co powiedziano przez proroka, mówiącego: Powiedzcie córce syjońskiej: Oto Król twój przy­chodzi do ciebie łagodny i jedzie na ośle, źrebięciu oślicy podjarzemnej. Poszli więc uczniowie i uczynili, jak im rozkazał Jezus, przywiedli oślicę i źrebię i włożyli na nie szaty, i posadzili go na nich. A wielki tłum ludu rozpościerał swe szaty na drodze, inni zaś obcinali gałązki z drzew i słali na drodze. A rzesze, które go poprzedzały i które za nim podążały, wołały, mówiąc: Hosanna Synowi Dawidowemu! Błogosławiony, który przychodzi w imieniu Pańskim. Hosanna na wysokościach! Mt 21,1-9

Drogie siostry i drodzy bracia w PANU!

Rok kościelny nie pokrywa się z nowym rokiem cywilnym. Rok kościelny wyprzedza rok cywilny o ponad jeden miesiąc. Dlatego Kościół Zachodni, do którego i my się zaliczamy rozpoczyna dzisiaj nowy rok kościelny 2008/2009. W tym roku kościelnym w naszym Kościele będziemy rozważać w czasie kazań tzw. Ewangelie Starokościelne ustalone dla Kościoła w Lekcjonarzu diakona Pawła w IX wieku, który przyjęła reformacja luterańska. Teksty te są wyznaczone pod rzymską cyfrą "I" w naszym Śpiewniku Ewangelickim.

Tak więc dzisiaj rozważamy słowo Ewangelii z Mateusza ewangelisty z rozdziału 21. Jest tam mowa o przychodzącym "Królu". Ewangelista nawiązuje do proroctw starotestamentowych, które zapowiadają przyjście KRÓLA królów i PANA panów. Dzisiaj ta perykopa ewangeliczna zwiastuje nam właśnie to co jest zwiastowaniem adwentowym:

" Oto Król twój przychodzi do ciebie łagodny."

Czy może być radośniejsza nowina od tej, właśnie dzisiaj kiedy w świecie jest tyle hałasu, krzyku, wręcz chamstwa, rozpychania się łokciami, tyle nienawiści i tyle złości? W dodatku ten Król, który się zbliża do nas to "król w ubóstwie".

Biedny król - to w naszym rozumieniu coś absurdalnego, coś niemożliwego. Mamy inne wyobrażenie o królach i książętach.

Ja kilka razy spotkałem się w Niemczech z książętami, nawet nocowałem w ich zamkach, a w czasie polskiego "stanu wojennego" jeden z nich regularnie posyłał nam do Komunii Świętej wino gronowe ze swej winiarni. Byli to ludzie, jakbyśmy to powiedzieli - " normalni ", nieraz bardzo skromni. Odwiedziła nas pewna hrabina, która niegdyś pracowała w niemieckich placówkach dyplomatycznych na całym świecie, także w Warszawie. Wybudowała sobie na emeryturę domek w Polsce niedaleko granicy niemieckiej i opowiadała jak sama w ogrodzie pracuje fizycznie mimo już swego wieku.

Ten Król, o którym mówi dzisiejsza Ewangelia, choć przyszedł z nieba na ziemię, także był królem "normalnym" to znaczy "królem biednym", który doskonale poznał wszelką biedę ludzką, nic co ludzkie nie było obce.

Biblia nie używa bezpośrednio tego słowa "biedny", ale daje kilka określeń, które w sumie znaczą "biedny". On jest taki "nasz", bo też nie jesteśmy bogaci, jakże często bowiem musimy borykać się z problemami finansowymi. Czyż więc może być coś bardziej radośniejszego na progu nowego roku kościelnego aniżeli to radosne poselstwo dzisiejszej Ewangelii:
" Powiedzcie córce syjońskiej: Oto Król twój przychodzi do ciebie łagodny i jedzie na ośle, źrebięciu oślicy podjarzemnej. "?

On nie chce w tym nowym roku kościelnym pozostawić nas samych, lecz chce iść przed nami, chce nam torować drogę, On chce nam przewodzić, gdyż tylko ON jest Panem i Królem Kościoła i tym samym naszym Królem. On przychodzi do nas, gdyż wie, że nasze życie bez Niego nie będzie miało sensu i dobrego końca.

Jakimże innym jest ON Królem, w odróżnieniu tych królów, którzy triumfalnie wjeżdżali do swoich stolic obejmując w nich władzę i panowanie. Ale królestwo tego Króla to nie królestwo tego świata. On chce objąć w posiadanie inne królestwo, królestwo Boże, które odtąd ma być pomiędzy nami i w nas, w naszych sercach i w naszych duszach.

Aczkolwiek Chrystus Pan nie rezygnuje z uroczystego wjazdu do Jerozolimy, gdyż musi się spełnić proroctwo Zachariasza:
" Wesel się bardzo córko syjońska! Wykrzykuj córko jeruzalemska. Oto Król twój przyjdzie do ciebie, sprawiedliwy, ubogi Zbawiciel, siedzący na oślęciu, źrebiątku oślicy. "

W Jezusie Chrystusie spełniło się to proroctwo. Wprawdzie nie na rumaku, jak królowie tego świata, ale jako ubogi, na oślęciu, wjeźdża Król królów i Pan panów. On przychodzi do nas jako "Król ubogi". Narodził się bowiem w wielkim ubóstwie, w stajni betlejemskiej, żył w wielkim ubóstwie, jak sam powiedział:
" Lisy maja jamy, a ptaki pod niebem maja gniazda, ale Syn Człowieczy nie ma gdzie głowy położyć ."

Umarł także w ubóstwie pomiędzy niebem a ziemią na krzyżu Golgoty. On będąc bogaty, stał się dla nas ubogi, aby nas ubogacić swoim ubóstwem. To ubóstwo jest bowiem " ubogacającym ubóstwem ", jak ks. biskup Andrzej Wantuła zatytułował jedno ze swych kazań zamieszczonych w swej Postylli: " Okruchy ze Stołu Pańskiego "

On dlatego przyszedł jako ubogi Król, aby nas Swoim ubóstwem ubogacić. On przyszedł jako " łagodny Król " aby i nas uczynić ludźmi łagodnymi, bo łagodność to dar Ducha Świętego, to owoc działania Ducha Świętego. On nie przyszedł na ten świat uzbrojony w oręż, aby niszczyć. On nie posługiwał się przemocą i siłą. On też nie narzucał i nie narzuca nikomu przyjęcia Jego zbawiennej nauki i prawdy. Każdemu pozostawia wolność w przyjęciu lub nie przyjęciu Jego prawdy, ale jednocześnie mówi o wynikach przyjęcia lub nie przyjęcia zbawienia.

Takiego Króla Izrael nie chciał mieć. Oni czekali na króla mesjańskiego, który siłą, przemocą, orężem i silną ręką miał odnieść zwycięstwo nad rzymskimi najeźdźcami. Czy dziś ludzie czegoś więcej spodziewają się od Jezusa Chrystusa? Jeszcze dziś znajdują się ludzie, którzy Jego błogosławieństwa spodziewają się do swoich niecnych zamiarów. Bo ludzie się nic nie zmienili! Ale biada Kościołowi, któryby swą rękę wyciągnął po władzę tego świata. Jako chrześcijanie powinniśmy pamiętać, że tam gdzie człowiek występuje przeciwko człowiekowi, naród przeciwko narodowi, tam nie ma Bożego błogosławieństwa, choćby nawet przy sobie nosili "święte obrazki" lub napisy: "Bóg z nami!" Bóg jest bowiem z tymi, którzy są pokorni, jak ich Pan, którzy są "ubogimi w duchu", którzy są łagodnymi, którzy wyciągają rękę, aby innym pomóc, a nie zabrać. Słowo dzisiejszej Ewangelii o łagodnym Królu jest odmową wobec wszystkich politycznych marzeń o mocy i przemocy. Bóg chce pokoju pomiędzy narodami i poszczególnymi ludźmi, a nie wojny, bo On jak powiedział w Swoim Słowie przychodzi do nas jako "Król łagodny" i chce, abyśmy i my byli łagodni wobec innych ludzi. On chce, abyśmy cicho i łagodnie przeżyli adwent - czas oczekiwania na Jego powtórne przyjście i czas wspominania Jego pierwszego przyjścia. Takie jest bowiem Jego Królestwo.

Mamy prawo, jak niegdyś ludzie, jak Sanhedryn wołali, powiedzieć:
" Nie chcemy, aby On królował nad nami! "
Ale tym samym musimy na siebie przyjąć wynik takiego zawołania: tam gdzie Jezus nie króluje, tam króluje diabeł i jego aniołowie, tam panuje zło, bieda, nędza i wszelka niedola.

Tylko tam gdzie On króluje, tam jest szczęście i miłość, pokój i radość w Duchu Świętym.

Tego osobiście doświadczył ewangelicki pieśniarz, ks. Jerzy Weissel w pieśni z 1623 roku:

"Szczęśliwa jest kraina ta, /
co berło tego Króla zna, /
i błogo sercom, w których On /
królewski Swój zakłada tron! /
Bo ON prawdziwym słońcem sam, /
gdzie ON błogości strumień tam. /
O Boże, chwała Ci, /
Pocieszycielu cny!"
[SE 18/3]

AMEN.

(Ks. Jan Gross)

 

Wydrukuj stronę