Kazanie:

Tekst: Łuk. 18, 9-14 (wygłoszone - 22.1.2009 w kościele rzymskokatolickim w Giżycku )

 

Łaska wam i pokój od Tego, który jest i który był, i który ma przyjść. Amen.

Wasze Ekscelencje, Czcigodne Duchowieństwo,

Najdostojniejsi: Panie Marszałku, Panie Przewodniczący, Panie Starosto, Pani Burmistrz.

Umiłowany Chrystusowy Zborze!

Hasło tegorocznego Tygodnia Modlitw o jedność Chrześcijan: "Aby byli jedno w Twoim ręku" oparte jest na słowach z Księgi Proroka Ezechiela (Ez 37,17), który podzielonemu i zniewolonemu ludowi Izraelskiemu głosi odnowę w jedności.

Temat tego naszego teraz spotkania brzmi: "Chrześcijanie wobec dyskryminacji i uprzedzeń społecznych". Uświadamia nam, że żyjemy w świecie bolesnych podziałów, w którym jest wiele wrogości i wzajemnej niechęci. Jesteśmy rozbici nie tylko pod względem religijnym. Sytuacja podzielonych wyznawców Chrystusa nie sprzyja wiarygodnemu świadectwu o zbawczym działaniu Boga w świecie.

Temat zadany nam przez braci i siostry z Korei stawia nas przed pytaniem: Jaka powinna być nasza postawa jako wyznawców Pana Jezusa Chrystusa wobec dyskryminacji i uprzedzeń społecznych?

W poszukiwaniu odpowiedzi spójrzmy najpierw na Ezechiela, który z natchnienia Ducha Bożego prorokował i przemawiał do będącego w niewoli narodu izraelskiego.

Zadaniem tego Bożego proroka było dawanie otuchy dyskryminowanemu ludowi i wskazywanie właściwej drogi w czasach niewoli i narodowego nieszczęścia.

Prorok wskazywał na przyczynę tej narodowej tragedii. Wypominał ludowi oddalenie się od Boga, lekceważenie Bożych wskazań, nieposłuszeństwo, bunt, bałwochwalstwo - jednym słowem - przyczyną nieszczęścia był grzech.

Z ludzkiego punktu widzenia nie było żadnych szans na to, aby ten rozbity, podzielony, pozbawiony ojczyzny i rozproszony po prawie całym święcie naród mógł kiedyś się zjednoczyć.

A jednak Bóg dał Ezechielowi wizję, że ten podzielony i rozproszony naród stanie się znów jednym. Ezechiel wieścił: "Tak mówi Wszechmocny Pan: Oto Ja zbiorę synów izraelskich spośród narodów, do których przybyli, i zgromadzę ich zewsząd, i przyprowadzę ich do ich ziemi. I uczynię z nich jeden naród w tej ziemi na górach izraelskich, i jeden król będzie panował nad nimi wszystkimi." Jest to zapowiedź powstania nowej rzeczywistości wolnej od dyskryminacji i uprzedzeń.

Bóg sprawi odnowę - oto nadzieja dla Izraela i dla nas. Bóg może zjednoczyć to, co podzielone; może usunąć uprzedzenia, zmienić los dyskryminowanych.

Boża obietnica jest pewna. Historyczne fakty potwierdzają, że proroctwa się wypełniają.

Ezechiel miał dla zobrazowania tej obietnicy wziąć 2 kawałki drewna, przyłożyć do siebie tak, aby stanowiły jedno w jego ręku. Czyż nie jest to zapowiedź tych dwóch belek, które utworzyły krzyż, na którym oddał życie zapowiadany Król Izraela - Mesjasz - Jezus z Nazaretu? To On dokonał pojednania rozbitego i zniewolonego ludu.

Bóg prawdziwie działa i dlatego możemy Mu zaufać i być pewni, że On stwarza nową rzeczywistość. Tylko On może doprowadzić do pojednania, do zjednoczenia, do pokoju - a uczynić to może poprzez zmianę naszego patrzenia i oceniania samych siebie i innych. To dzieje się, gdy patrzymy na Jezusa Chrystusa, na jedynego naszego Zbawiciela; - to dzieje się, gdy On staje się Królem i Panem naszego życia. Gdy On panuje w naszym życiu, wówczas zmienia się nasze nastawienie do innych ludzi, ale także do nas samych.

Przeczytana Ewangelia o modlącym się faryzeuszu i celniku pokazuje nam jak różnie siebie i innych oceniamy co może prowadzić do podziałów i napięć - do dyskryminacji i uprzedzeń.

Ewangelista wskazuje, że ta historia wzięta z życia, a opowiedziana przez Jezusa - przeznaczona jest dla tych, którzy byli i są przeświadczeni, że są sprawiedliwi, że są wzorową elitą religijną i społeczną. Czy zaliczamy się do takiej elity?

Za czasów Jezusa była grupa ludzi bardzo gorliwych religijnie zwanych faryzeuszami, którzy byli przekonani, że wypełniają wszystko, czego Bóg żąda i co nakazują przepisy i zwyczaje religijne. Byli z tego powodu dumni. Przy tym gardzili innymi ludźmi, jako tymi, którzy nie znają Prawa Bożego lub go nie zachowują.

Oto więc opowiedziana przez Pana Jezusa historia przedstawia dwie osoby, które równocześnie weszły do świątyni na modlitwę: faryzeusza i celnika.

Obaj, zgodnie z ówczesnymi zwyczajami modlili się stojąc, a słowa swych modlitw wymawiali półgłosem. Nie recytowali w tym wypadku gotowych formuł modlitewnych, ale każdy z nich zwracał się do Boga słowami, które pochodziły z jego serca. Jednak te dwie modlitwy bardzo różniły się od siebie.

Treścią modlitwy faryzeusza było zachowywanie przykazań i pobożnych zwyczajów. Faryzeusz cieszy się i dziękuje Bogu, że porównanie z innymi ludźmi wychodzi na jego korzyść. Inni to złodzieje, cudzołożnicy i niesprawiedliwi ludzie. Jednym z takich jest celnik, który śmiał wejść do świątyni.

Faryzeusz jest dumny z tego, że w jego mniemaniu nie tylko nie przekracza przykazań, ale zachowuje też pobożne zwyczaje. Dwa razy w tygodniu praktykuje post, jako pokutę za grzechy pogan, daje dziesięcinę ze wszystkiego, a przez to przyczynia się do chwały Bożej. Jest pewny, że za to wszystko i za inne nie wyliczone tutaj zasługi otrzyma kiedyś sprawiedliwą nagrodę od Boga.

W tych modlitewnych wynurzeniach faryzeusza trudno nie zauważyć jego zachwytu dla samego siebie, a równocześnie negatywnego osądzania wszystkich poza sobą.

W przeciwieństwie do faryzeusza celnik stanął z daleka, tam, gdzie go mało kto zauważył. Spuszczone oczy wyrażały pokorę i żal za popełnione grzechy, nie oglądał się na nikogo, nikogo nie widział, ale był świadomy, że Bóg na niego patrzy i że go słucha. "Bił się w piersi" i powtarzał prośbę o miłosierdzie Boże. Modlił się na wzór pokutującego psalmisty.

Pan Jezus na zakończenie tej przypowieści podał ocenę postawy obu ludzi. Wyraźnie powiedział, że Bóg przebaczył celnikowi, a faryzeusz obciążony swoimi grzechami powrócił do swego domu. Wskazał, jakiej modlitwy wysłuchuje Bóg - takiej, którą wypowiadał celnik, a nie takiej, jaką zanosił faryzeusz.

Pan Jezus ostrzegał: "Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios" (Mt. 7:21)

Osoby, które przedstawił Pan Jezus w tej przypowieści, obrazują typy zachowań nie tylko z tamtych czasów. Takie zachowania są i nam znane.

Czy nie spotykamy się z osobami, grupami, wspólnotami, a nawet Kościołami, które twierdzą, że tylko one są prawdziwie religijne, że tylko one dobrze się modlą i znają prawdę, że wszyscy inni błądzą i będą potępieni? Takie postawy prowadziły najczęściej do napięć i podziałów religijnych, nawet do dyskryminacji i prześladowań religijnych.

Nie tylko historia, ale także współczesne dzieje chrześcijaństwa nie są wolne od dyskryminacji i uprzedzeń.

Nie mniejsze napięcia i gorszące podziały występują w przestrzeni politycznej i społeczno-ekonomicznej - także w krajach z chrześcijańską tradycją.

Rozejrzyjmy się wokół siebie i sprawdźmy: kto i jak liczy się tak naprawdę z biednymi, słabymi, z tymi, którzy nie mają silnych i wpływowych pleców? Czy nie zauważamy, że dysproporcje w sferze wynagrodzeń, a szczególnie różnego rodzaju odpraw i nagród budzą poważne wątpliwości o społeczną sprawiedliwość? Czy na tej płaszczyźnie nie tworzy się niebezpiecznych ekonomicznie i społecznie dysproporcji i podziałów? Czy nie prowadzi to do tworzenia się z jednej strony dzielnic tylko dla bogatych, które otacza się dodatkowym ogrodzeniem z monitoringiem i ochroną, a z drugiej tworzą się slumsy biedoty, słabo opłacanej siły roboczej, bezrobotnych, ludzi, których spotkało nieszczęście, którym zabrakło zdrowia albo nie potrafili w odpowiednim momencie upomnieć się o swoje?

Na tę sferę troski o godność każdego człowieka i o społeczną sprawiedliwość, na potrzebę usuwania wszelkiego rodzaju dyskryminacji, mobingu, przymusu, zniewolenia zwraca naszą uwagę czytany dziś fragment z Księgi Proroka Izajasza. Każe nam nade wszystko pomyśleć jak wykorzystujemy pozyskane i wypracowane dobra materialne, różnego rodzaju fundusze i majątek - czy właściwie nimi zarządzamy, czy tym co mamy dzielimy z innymi? Czy nie kierujemy się jedynie egoizmem w wykorzystywaniu tego, co dane jest nam do dyspozycji?

Są to ważne pytania i dla nas w dobie nadmiernego konsumpcjonizmu oraz marnotrawstwa, o czy świadczą góry śmieci, a z drugiej strony panuje w wielu miejscach autentyczna bieda, która rodzi patologię i przestępstwa, przy równoczesnym wzroście znieczulicy, prowadzającej do zupełnego zobojętnienia na wszelkie przejawy biedy i niesprawiedliwości.

Zauważmy, że Prorok nie kieruje tych słów do kogoś z daleka, ale do swoich - do nas. I również nam wskazuje na Bożą obietnicę: "Jeśli u siebie usuniesz jarzmo, przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie, jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie . Pan nasyci duszę twoją, odmłodzi twoje kości."

Zatem stale na nowo winniśmy stawiać sobie pytanie o naszą pobożność. Stale na nowo musimy kontrolować i oceniać swoje zachowanie i postępowanie - jednak nie tak, jak czynił to ów faryzeusz z tej przypowieści, ale w świetle Bożego Słowa.

Winniśmy pytać siebie, czy przypadkiem nie przyczyniamy się do dyskryminacji i tworzenia uprzedzeń.

Pan Jezus w tej przypowieści o modlącym się faryzeuszu i celniku wskazał na dwa różne typy pobożności i skutki takich zachowań. Który z nich obrazuje nasze zachowania: moją i twoją postawę wobec innych ludzi i wobec Boga? Czy naszym praktykowaniem pobożności nie przyczyniamy się do dyskryminacji inaczej wierzących w Jezusa Chrystusa? Co czynimy, aby usuwać uprzedzenia i niwelować podziały? Co czynimy w swoim otoczeniu dla pojednania, dla budowania wzajemnego zrozumienia i zgody, dla poszanowania godności każdego człowieka? Co czynimy, abyśmy jako chrześcijanie należący do różnych wspólnot wyznaniowych stanowili jedność duchową w Chrystusie? Bowiem jedność organizacyjna - instytucjonalna nie jest gwarancją jedności duchowej. Chrystus modlił się o jedność duchową, o którą także tu dziś się modlimy.

Jako chrześcijanie kierujemy się innymi kryteriami niż świat, który dąży do jedności instytucjonalnej - do globalnego podporządkowania sobie wszystkich i wszystkiego.

Dla nas wzorem nie jest jakiś superman, przywódca światowy, który potrafi sobie wszystkich podporządkować, ale Jezus Chrystus, który "chociaż był w postaci Bożej, . wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi. . Uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci, i to do śmierci krzyżowej." (Filip. 2:6-8) Chcemy w naszym życiu naśladować Jezusa.

Jesteśmy świadomi, że żyjemy z Bożego miłosierdzia i dlatego też chcemy okazywać miłosierdzie, chcemy być orędownikami godności każdego człowieka bez względu na jego przynależność narodową i rasową, bez względu na status ekonomiczny i społeczny, opowiadamy się za jednością i sprawiedliwością społeczną, przeciwstawiamy się wszelkim formom dyskryminacji, przemocy, mobingu i niesprawiedliwości.

To jest nasza powinność jako tych, którzy przez wiarę w Jezusa Chrystusa mamy już to prawo i przywilej należenia do Królestwa Bożego, które oparte jest na sprawiedliwości i pokoju, i radości w Duchu Świętym. (Rzym. 14:17)

A sam Bóg pokoju niechaj was w zupełności poświęci, a cały duch wasz i dusza, i ciało niech będą zachowane bez nagany na przyjście Pana naszego, Jezusa Chrystusa. Amen.

Ks.bp Rudolf Bażanowski - Diecezja Mazurska KEA

 


Wydrukuj stronę