Kazanie:

 

Ks. Jan Gross

 

NIEDZIELA WIECZNOŚCI

23 LISTOPADA 2008 R.

 

VI - 2 P 3, 3-13

3 .Wiedzcie przede wszystkim to, że w dniach ostatecznych przyjdą szydercy z drwinami, którzy będą postępować według swych własnych pożądliwości 4 .I mówić: Gdzież jest przyobiecane przyjście jego? Odkąd bowiem zasnęli ojcowie, wszystko tak trwa, jak było od początku stworzenia. 5 .Obstając przy tym, przeoczają, że od dawna były niebiosa i była ziemia, która z wody i przez wodę powstała mocą Słowa Bożego 6 .Przez co świat ówczesny, zalany wodą, zginął. 7 . Ale teraźniejsze niebo i ziemia mocą tego samego Słowa zachowane są dla ognia i utrzymane na dzień sądu i zagłady bezbożnych ludzi. 8 .Niech to jedno, umiłowani, nie uchodzi uwagi waszej, że u Pana jeden dzień jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień. 9 .Pan nie zwleka z dotrzymaniem obietnicy, chociaż niektórzy uważają, że zwleka, lecz okazuje cierpliwość względem was, bo nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz chce, aby wszyscy przyszli do upamiętania. 10 .A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ziemia i dzieła ludzkie na niej spłoną. 11 .Skoro to wszystko ma ulec zagładzie, jakimiż powinniście być wy w świętym postępowaniu i w pobożności, 12 .jeżeli oczekujecie i pragniecie gorąco nastania dnia Bożego, z powodu którego niebiosa w ogniu stopnieją i rozpalone żywioły rozpłyną się? 13 .Ale my oczekujemy, według obietnicy nowych niebios i nowej ziemi, w których mieszka sprawiedliwość. 14. Przeto umiłowani, oczekując tego starajcie się, abyście znalezieni zostali przed nim bez skazy i bez nagany, w pokoju.

 Drogie siostry i drodzy bracia w PANU!

 Ludzie współcześni mało się zastanawiają nad końcem swego życia i nad wiecznością. Aczkolwiek nie można powiedzieć, że człowiek współczesny nie zastanawia się nad swoją przyszłością. Ale mówi o przyszłości myśląc raczej o tym co będzie jutro, za tydzień, za miesiąca rok, czy za kilka lat. O wieczności jednak mało się myśli i mało się mówi. Co będzie ze mną w godzinę śmierci? Co będzie ze mną po śmierci? Tych pytań wielu woli sobie nie stawiać. Inni natomiast mają gotowe odpowiedzi: nic nie będzie! Ciało pójdzie do ziemi, do grobu i na tym koniec! Może dla wielu takie rozwiązanie byłoby wygodne i najlepsze. Ale Biblia ma dla nas inne gotowe odpowiedzi i inne rozwiązania. Ona powiada, że jest wieczność.

Ona mówi, że przyjdzie dzień, w którym powtórnie przyjdzie na ziemię Chrystus, nasz Pan, aby "sądzić żywych i umarłych". Ona powiada, że w tym dniu będziesz musiał stanąć przed Panem, aby zdać rachunek, sprawozdanie z całości swego życia.

O tej to właśnie wieczności i Dniu Pańskim mówi nasz dzisiejszy tekst biblijny.

Ale czy możemy jeszcze dzisiaj mówic o wieczności, aby nie narazić się na drwiny i szyderstwa tego świata? Czy nas z tego powodu nie zaliczą przypadkowo do ciemnogrodzian? Może i tak, ale to byłby naturalny porządek rzeczy.

Apostoł święty Piotr w swym drugim liście powiada, że tak musi być w ostateczne czasy. Ludzie, którzy chcą poważnie myśleć o królestwie Bożym, o wieczności, o przyszłości swej duszy nieśmiertelnej muszą się liczyć z tym, że będą wyśmiani, że spotkają się z drwinami u tego świata. Ludzie, którzy mają swój własny sąd, którzy nie idą ślepo za większością i którzy nawet wtedy, gdy wydaje się, że wiara nic mi nie daje i nic też nie pomoże, nie przestają wierzyć, ufać i pokornie czekać, ci ludzie muszą się liczyć " ... że w dniach ostatecznych przyjdą szydercy z drwinami" . Oni przychodzili już do pierwszych chrześcijan, u których na codzień była żywa "paruzja", czyli myśl o rychłym powtórnym przyjściu Pańskim. Ale zawiedli się - PAN nie przyszedł. Dlatego właśnie ci, którzy nie byli cierpliwi wołali do tamtych: "Gdzież jest przyobiecane przyjście jego? Odkąd bowiem zasnęli ojcowie, wszystko tak trwa, jak było od początku stworzenia." Może i my byśmy mogli podobnie zawołać? Może i wśród nas jest niejeden, któryby tak życzył sobie, aby PAN po niego przyszedł, aby go zabrać z tego padołu niedoli, kłopotów, chorób, cierpień, płaczu i łez. A PAN na wszystkie te wołania nie odpowiada. Niejeden w cierpieniu wzdycha i prosi o śmierć, a Pan zabiera kogoś kto jest wesół, młody, zdrów i pełen energii.

Dlaczego tak jest? Już minie blisko dwa tysiące lat, jak Chrystus Pan i Jego Apostołowie zapowiedzieli paruzję - powtórne przyjście Pańskie, ale PAN nie przychodzi. Może już w ogóle nie przyjdzie? Może nie należy się zbytnio tą zapowiedzią przejmować? A może naprawdę w tym świecie i naszym życiu się nic nie zmieni? A może to wszystko to tylko iluzja?

Tajemnica tych pytań ukryta jest w 9 wierszu naszego tekstu. Czytamy tam bowiem: "Pan nie zwleka z dotrzymaniem obietnicy, chociaż niektórzy uważają, że zwleka, lecz okazuje cierpliwość względem was, bo nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz chce, aby wszyscy przyszli do upamiętania." To, że należy się przejmować i oczekiwać na paruzję PANA o tym mówi nam dzisiejsza Ewangelia. Jak Oblubieniec przyszedł nieoczekiwanie na spotkanie, tak PAN przyjdzie niespodziewanie. On niespodziewanie może przyjść po twoje i moje życie, ale także niespodziewanie może przyjść na sąd. A jeśli jeszcze nie przyszedł na świat jako wszechpotężny sędzia i król, to tylko dlatego, że jest cierpliwy i nierychły.

Gdyby Jemu było brak cierpliwości, jak to nieraz jest u nas, to już dawno nie powinno być nas w gronie żyjących. Ale On nie chce naszej zguby, bo "Bóg nie chce śmierci grzesznika, ale aby się nawrócił i żył ." Każdy rok, także i ten rok kościelny, który tym tygodniem kończymy i każda godzina naszego życia są potężnym wołaniem Bożym do pokuty, do upamiętania i nawrócenia. Cierpliwość PANA jest naszym ratunkiem. Czy aby ta cierpliwość nad niejednym z nas nie jest daremną?

Jakimi mamy być na dzień paruzji, powtórnego przyjścia Pańskiego, czy to w naszej śmierci, czy też w dniu ostatecznym, to mówi nam dzisiaj Apostoł Piotr w słowach: "...oczekując tego starajcie się, abyście znalezieni zostali przed Nim bez skazy i bez nagany, w pokoju." Czy gdyby dziś przyszedł PAN znalazłby nas takimi?

A jest pewne, że dzień ostateczny - dzień Pański przyjdzie! Słowo Boże powiada, że on przyjdzie jak złodziej w nocy, jak oblubieniec na wesele bez podania godziny.

Oby nie było wtedy jak za dni Noego. Koniec był zapowiedziany, ale w to nikt nie uwierzył. Czy dziś nie jest podobnie? Tam świat zginął przez potop. Woda zniszczyła wiele istnień. Ona zniszczyła wszelkie dzieła ludzkie.

"Dzień Pański" natomiast nastanie w ogniu: "...wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ziemia i dzieła ludzkie na niej spłoną." Taką próbę tego co tu Apostoł mówi, współczesny świat już widział w dniu 6 sierpnia 1945 t., gdy na skutek zrzucenia przez Amerykanów bomb atomowych na dwa miasta japońskie Hiroszimę i Nagasaki "ziemia i dzieła ludzkie na niej spłonęły." Wszystko płonęło. A co będzie, gdy jeszcze raz współczesny człowiek w swoim szaleństwie, albo w nieopanowaniu praw fizycznych wyzwoli taką energię atomową, że cały świat zacznie płonąć? Wtedy może być już zapóżno na upamiętanie.

Dlatego też widząc co ma się stać w dniu ostatecznym, my chrześcijanie mamy spoglądać na PANA "skąd oczekujemy nowych niebios i nowej ziemi według obietnicy, w których mieszka sprawiedliwość ." My wiemy, że "jeśli ten namiot, który jest naszym ziemskim mieszkaniem się rozpadnie, mamy budowlę od Boga, dom w niebie, nie rękoma zbudowany wieczny."

Co wiemy o tym wiecznym domu, o nowych niebiosach i nowej ziemi, o drugiej naszej Ojczyźnie? Wiele rzeczy przed naszymi oczami jest zakryte, ale jedno wiemy, że tam mieszka sprawiedliwość , ktorej tu na ziemi nieraz daremnie oczekujemy i szukamy. Jakie to jest ważne i pocieszające. Ten świat jest bowiem pełen niesprawiedliwości. Jedni umierają z głodu, a inni opływają w dostatki tak, że nadmiar środków spożycia niszczą. Jedni się śmieją i bawią, a inni gorzko płaczą i łzy przelewają po kimś kto przedwcześnie odszedł. Przykładów niesprawiedliwości w tym świecie możnaby mnożyć. Dziś już głośno mówi się o niesprawiedliwości, tej niesprawiedliwości społecznej, czego dowodem są strajki i demonstracje.

Nowe niebo i nowa ziemia, które są celem naszej chrześcijańskiej pielgrzymki w tym świecie pozbawione są niesprawiedliwości. Sprawiedliwość nowej Ojczyzny zaczyna się w dniu śmierci. Śmierć jest sprawiedliwa. Ona wszystkich jednoczy i wszystkich, nawet tych najbardziej zwaśnionych kładzie obok siebie. Jej sprawiedliwości nikt nie ujdzie. Drugą sprawiedliwością jest sąd Boży. Przed sądem Bożym wszyscy staniemy: wielcy i mali, pobożni i niepobożni, uczeni i prości. I trzecią sprawiedliwością jest wieczne życie wierzących w Jezusa Chrystusa w nowym niebie i na nowej ziemi.

Mając wizję tego nowego nieba i nowej ziemi święty Jan w Objawieniu powiada, że wówczas ci, którzy będą je zamieszkiwać: "... nie będą już łaknąć, ani pragnąć i nie padnie na nich słońce, ani żaden upał, ponieważ BARANEK, który jest wpośród tronu będzie ich pasł i prowadził ich do źródeł żywych wód; i otrze Bóg wszelką łzę z ich oczu. (...) i śmierci już nie będzie, ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie. (...) I nocy już nie będzie, i nie będą już potrzebowali światła lampy, ani światła słonecznego, gdyż PAN, Bóg, będzie im świecił i panować będą na wieki wieków."

AMEN.

(Ks. Jan Gross)

 

 

Wydrukuj stronę