Kazanie:

 

Ks. Jan Gross

14. NIEDZIELA PO TRÓJCY ŚWIĘTEJ

Wisła - JAWORNIK dnia 24. 08. 2008 r.

VI - 1 Tes 5,14-24

Wzywamy was też, bracia, napominajcie niesfornych, pocieszajcie bojaźliwych, podtrzymujcie słabych, bądźcie wielkoduszni wobec wszystkich. Baczcie, ażeby nikt nikomu złem za złe nie oddawał, ale starajcie się czynić dobrze sobie nawzajem i wszystkim. Zawsze się radujcie. Bez przestanku się módlcie. Za wszystko dziękujcie; taka jest bowiem wola Boża w Chrystusie Jezusie względem was. Ducha nie gaście. Proroctw nie lekceważcie. Wszystkiego doświadczajcie, co dobre, tego się trzymajcie. Od wszelkiego rodzaju zła z dala się trzymajcie. A sam Bóg pokoju niechaj was w zupełności poświęci, a cały duch wasz i dusza, i ciało niech będą zachowane bez nagany na przyjście Pana naszego, Jezusa Chrystusa. Wierny jest ten, który was powołuje; On też tego dokona.

Umiłowani w Panu bracia i siostry!

W wydanej w tym roku Postylii ks. dr. Henryka Czembora pt.: "Bóg jest miłością" na teksty kazalne wzięte z VI rzędu perykop, doświadczony Kaznodzieja jakim niewątpliwie jest ks. dr Henryk Czembor za podstawę kazania wziął tylko z wiersza 18 słowa: " Za wszystko dziękujcie ". Na podstawie tego jednego wiersza wygłosił budujące kazanie. Dlaczego to uczynił? Bo tekst składający się dzisiaj z 10 wierszy jest tak bogaty, że niesposób całego tego bogatego tekstu wykorzystać w jednym kazaniu. Apostoł święty Paweł w tym liście napisanym prawdopodobnie około roku 50 po Chrystusie zwraca się w nim do zboru w Tesalonikach, którego założył rok wcześniej wraz z młodym biskupem Tymoteuszem i Sylwanem. Tu intensywnie zwiastowali Ewangelię o Chrystusie, pokazali tym ludziom jak wygląda nowe życie w Chrystusie, razem z nimi modlili się i sprawowali Wieczerzę Świętą wcześnie rano lub wieczorem, mimo, że nie mieli świątyni. Zbierali się po domach lub pod gołym niebem, jak nasi przodkowie tutaj w czasach kontrreformacji. A potem musieli wyjechać pozostawiając samych tych dopiero co nawróconych chrześcijan. Apostoł ich jednak nie zapomniał, tak jak ja nie mogę zapomnieć o tych, którym przez 48 lat zwiastowałem Słowo Boże i udzielałem Świętych Sakramentów. Ktoś mi powiedział nie tak dawno: dlaczego się nimi interesujesz, ty już jesteś na emeryturze? Ale to nie jest takie proste, aby zapomnieć tych, którzy może poprzez moje nauczanie uwierzyli, poznali Chrystusa, albo się do Niego przybliżyli, albo też było ono takie kiepskie, że odeszli od Chrystusa i Jego Kościoła. Apostoł Paweł posłał do Tesaloniki na wizytację biskupa Tymoteusza, aby zobaczył jak im się powodzi. Gdy powizytacyjna odpowiedz była dobra, apostoł Paweł wraz ze swoimi współpracownikami napisał do nich dwa listy, z których z pierwszego słyszeliśmy dzisiaj zakończenie. Podobnie jak ks. dr Marcin Luter kończy Mały Katechizm tzw. "Tablicą domową", w której zawarte są w słowach biblijnych różne napomnienia, tak też Apostoł Paweł kończy swój pierwszy list do wierzących w Tesalonikach taką tablicą domową zawierająca różne ważne napomnienia. Tu zawarte jest pewnego rodzaju "resime", a więc podsumowanie tego, co napisał w liście pasterskim, a co jest ważne dla chrześcijan, którzy oczekują swego Pana, u których żywą jest "paruzja", oczekiwanie na powtórne przyjście Pańskie.

"Wzywamy was też, bracia, napominajcie niesfornych, pocieszajcie bojaźliwych, podtrzymujcie słabych, bądźcie wielkoduszni wobec wszystkich. Baczcie, ażeby nikt nikomu złem za złe nie oddawał, ale starajcie się czynić dobrze sobie nawzajem i wszystkim." Tych słów nie trzeba wyjaśniać, ani komentować. Bowiem Apostoł nawołuje do życia w miłości, w wielkoduszności, w dobroci wobec innych, w niesieniu pomocy potrzebującym. Czyśmy już kiedy spróbowali tak żyć? Czyśmy już starali się nie oddawać złem za złe, ale "zło dobrem zwyciężać"? Nie jest to łatwe, ale konieczne, tak bardzo potrzebne, aby oczyścić atmosferę wokół siebie i wokół innych. Nie oddawać złem za złe - to przecież postawa i nakaz naszego Pana. Tak postępowali Jego Apostołowie i uczniowie. Tak postępowali wielcy mężowie i niewiasty Boże. Napominać niesfornych, błądzących, podtrzymywać na duchu bojaźliwych i słabych psychicznie i fizycznie - to postawa prawdziwie chrześcijańska. Nie są to łatwe zadania, ale jakże konieczne, aby nasze życie na ziemi mogło być przynajmniej zbliżone do raju, a nie do piekła.

"Zawsze się radujcie.
Bez przestanku się módlcie.
Za wszystko dziękujcie; taka jest bowiem wola Boża w Chrystusie Jezusie względem was.
Proroctw nie lekceważcie.
Wszystkiego doświadczajcie, co dobre, tego się trzymajcie.
Od wszelkiego rodzaju zła z dala się trzymajcie."

Przy czym chrześcijanin nie musi być dziwakiem, ponurakiem, chodzić z zachmurzonym obliczem, bo Apostoł powiada "Zawsze się radujcie." Nie zawsze chce nam się radować i być wesołym. Życie, choroby, cierpienia, smutki, troski nieraz nas przytłaczają aż do ziemi. A jednak ten sam Apostoł wówczas uwięziony, przygotowujący się nawet na śmierć pisze w liście do Filipian w 4 rozdziale: "Radujcie się w Panu zawsze; powtarzam, radujcie się. (...) Pan jest blisko!" Nie musimy się zasmucać na śmierć, bo mamy Pana, który jest nam bliskim. W Nim mamy pociechę i radość nawet w smutku. On nas nigdy nie opuści, dlatego możemy śpiewać: "Jam nigdy nie sam. Tak mi mój Pan przyobiecał: "Nigdy nie będziesz już sam!""

Chrześcijanin, jak każdy człowiek na świecie może wszystko wiedzieć, widzieć, doświadczać, badać, ale tym się różni od ludzi tego świata - "co dobre, tego się trzymajcie." Tylko dobrych rzeczy i dobrych ludzi należy się trzymać i ich naśladować. Od tego co złe i od tych, którzy są źli mamy się z dala trzymać. Piotr Apostoł, gdyby nie podszedł do ogniska przy którym grzali się źli ludzie, wrogowie Jezusa, byłby się nie zaparł Pana Jezusa. Wzorem, a zarazem przestrogą dla nas są słowa Psalmu1: "Szczęśliwy, kto nie postępuje według rad bezbożnych, z grzesznikami mu nie po drodze i nie zasiada pośród szyderców." Niech to będzie dla nas wszystkich przestrogą. Nie chcesz zgrzeszyć - nie szukaj towarzystwa z jawnymi grzesznikami, bo polskie przysłowie powiada: "Z kim przystajesz, takim się stajesz!"

Jako wierzący mamy nie lekceważyć proroctw, tych starotestamentowych i nowo testamentowych. Przede wszystkim tego proroctwa, tej zapowiedzi, że "Pan jest blisko!" Pan przyjdzie, aby sądzić żywych i umarłych. Jakimi wtedy przed Nim staniemy? W średniowiecznej pieśni "Dies irrae, dies illa" jest powiedziane: "Zadrży wszystek świat dokoła, / gdy na straszny sąd powoła / z grobów trąba archanioła." Ale wierzący nie muszą się niczego bać, bo oni "przeszli z śmierci do żywota" Wierzących nie musi przerażać sąd ostateczny, gdy nasz duch, dusza i ciało zachowane są bez nagany na dzień przyjścia Pana naszego, Jezusa Chrystusa.

Czy to jest możliwe? Czy mamy dość siły, aby takimi zostać zachowani na ten wielki dzień? Nie! My jesteśmy słabi, my nie mamy takiej siły. Ale On jest silny, On nas powołał, On jest wierny Swoim Słowom i obietnicom i dlatego On sam tego dokona, gdy my pozostaniemy Mu wierni, gdy Jego Słowa i Jego Sakramentu trzymać się będziemy. On sam nam pozostawił źródło posilenia i umocnienia w Sakramencie Ołtarza, w Wieczerzy Świętej, nazywaną też z greckiego Eucharystią tzn. "Dziękczynieniem". Dziś Apostoł w greckim, oryginalnym tekście Nowego Testamentu używa tu słowa: "en pantí eucharisteite..." , a to znaczy po polsku: "za wszystko dziękujcie!" I to nie zawsze łatwo nam przychodzi. Nie zawsze łatwo nam przychodzi wypełniać inne słowo apostolskie związane z tym: "Bez przestanku się módlcie", bez przestanku Bogu dziękować za wszystko co otrzymujemy, za dobre i złe. Starotestamentowy mąż Boży Hiob pyta się złych swoich doradców: Czy tylko mamy przyjmować od Boga to co dobre? Czy i za złe mamy dziękować? Pomyślmy, bracia i siostry, ile to razy w naszym życiu Bóg obrócił nie jedno zło w dobro? Ile razy dziękowaliśmy Bogu za zło, które obrócił w dobro? Dlatego, choć niejedno zło tak ciężko jest przyjmować, to jednak "za wszystko dziękujcie!" W wieczności dowiemy się wszystkiego i tego dlaczego musieliśmy znosić niejeden krzyż, niejeden ciężar, który tu wydawał się nam za ciężki. "Co ja czynię teraz, ty tego nie wiesz, ale się potem dowiesz" - powiedział Pan Jezus do Apostoła Piotra podczas umywania nóg. "Potem się dowiesz"!

Dlatego dziękujmy Panu za wszystko, za dobro i za to co nam wydaje się złem.

Również starokościelna liturgia eucharystyczna, liturgia Wieczerzy Pańskiej poprzez wszystkie wieki, od czasów pierwotnego Kościoła wzywa nas: "eucharisteite..." - Dziękujcie!

Dziękujcie za wszystko Panu Bogu naszemu! A najbardziej powinniśmy Bogu dziękować za naszego Pana Jezusa Chrystusa, którego nam posłał jako Zbawiciela i którego ciągle na nowo posyła nam w Wieczerzy Pańskiej, w tej uczcie dziękczynnej - EUCHARYSTII. Dlatego, jak pierwotny Kościół łaciński wzywał: "Grătias agămus Dómino Deo nostro", albo jak Kościół Wschodni, oraz dzisiejszy tekst nowotestamentowy wzywa: "eucharisteite..." - "za wszystko dziękujcie!" AMEN.

 

(Ks. Jan Gross)

 

 


Wydrukuj stronę