Kazanie:

 

Ks. Jan Gross

12. NIEDZIELA PO TRÓJCY ŚWIĘTEJ (10. 08. 2008 r. )

1 Kor 3,9-15

Albowiem współpracownikami Bożymi jesteśmy; wy rolą Bożą, budowlą Bożą jesteście. Według łaski Bożej, która mi jest dana, jako mądry budowniczy założyłem fundament, a inny na nim buduje. Każdy zaś niechaj baczy, jak na nim buduje. Albowiem fundamentu innego nikt nie może założyć prócz tego, który jest założony, a którym jest Jezus Chrystus. A czy ktoś na tym fundamencie wznosi budowę ze złota, srebra, drogich kamieni, z drzewa, siana, słomy, to wyjdzie na jaw w jego dziele; dzień sądny bowiem to pokaże, gdyż w ogniu się objawi, a jakie jest dzieło każdego, wypróbuje ogień. Jeśli czyjeś dzieło, zbudowane na tym fundamencie, się ostoi, ten zapłatę odbierze; jeśli czyjeś dzieło spłonie, ten szkodę poniesie, lecz on sam zbawiony będzie, tak jednak, jak przez ogień.

 

Umiłowani w PANU, bracia i siostry w Chrystusie!

Przed ponad czterdziestu laty, na wykładach z historii Kościoła ks. profesor Woldemar Gastpary włączył do swego wykładu prawdziwą anegdotkę, która miała miejsce w jednej z parafii na Mazowszu, w której we wspólnym nabożeństwie wizytacyjnym brał udział ks. biskup dr Juliusz Bursche, wśród wiernych narodowości polskiej i niemieckiej. Kiedy Ksiądz Biskup rozpoczął kazanie naturalnie w języku polskim, niemieccy parafianie zaczęli z kościoła wychodzić. Wtedy ks. biskup Bursche zaniemówił i krzyknął po niemiecku: "Wir sind Eure Diner, aber nicht Knechte!" - "My jesteśmy waszymi sługami, ale nie pachołkami!" Było to nieprzyjemne napomnienie, ale jakże bardzo konieczne. Biskup Bursche był daleki od tego, aby się wywyższać, nie chodziło mu o przechwalanie się, ale o jasną klarowną odpowiedź na: "kto kim jest w Kościele?" i "kto ma jakie zadanie do wykonania w Kościele?" O podobnych przykładach słyszymy w Czechach, gdzie jedni wierni są niezadowoleni z tego, że za mało w nabożeństwie jest języka czeskiego, a inni dla odmiany, są niezadowoleni, że za mało jest języka polskiego. Inni wreszcie chcieliby, aby księża nie mieli nic do powiedzenia w zborze i Kościele.

To nic nowego. Z tymi problemami spotykał się już Ap. Paweł w Koryncie i gdzie indziej. Ale Ap. Paweł próbował te problemy rozwiązywać i udzielać odpowiedzi na podobne pytania stawiane jemu przed blisko 2000 lat temu w Koryncie, którego on był założycielem: "Kto kim jest w Kościele?" i "Jakie my wszyscy mamy zadania do wykonania w Kościele?" Choć wszyscy stanowimy Kościół i jesteśmy jego równymi członkami, to jednak inne zadania mamy do wykonania zarówno w całym Kościele jak i jego partykularnych zborach, wspólnotach, czy parafiach. Bez wywyższania się jeden ponad drugiego, bez próżnej pychy, Apostoł stwierdza jasno: "Albowiem współpracownikami Bożymi jesteśmy; wy rolą Bożą, budowlą Bożą jesteście." W Kościele są budowniczowie powołani do tego dzieła przez Pana Kościoła i rola Boża, na której toczy się wielka budowla, a więc są tam architekci i budowniczowie budujący wielki gmach Kościoła. Tak to widział Apostoł Paweł. Ażeby taka budowla mogła być dobrze zakończona i ostać podczas różnych wstrząsów, czy burz, muszą wszyscy ze sobą dobrze współpracować. Są potrzebni architekci, statycy, mistrzowie budowlani, stolarze, robotnicy budowlani. Wszystko musi być dokładnie obliczone, wszyscy muszą ze sobą ściśle współpracować. W przeciwnym wypadku może zaistnieć sytuacja, która miała miejsce w Chorzowie, gdy w jednym momencie runęła hala wystawowa i śmierć poniosło około 60 osób. Podobny przykład mamy z zawaleniem się na tory kolejowe mostu w dniu 8 sierpnia rano w okolicach miejscowości Studenka w północnych Czechach niedaleko Nowego Jiczina, na który najechał pociąg z Krakowa do Pragi. Wszystkie te przypadki napominają nas do dokładnej i zgodnej współpracy przy każdej budowie. Tak też musi być w Kościele i w każdej społeczności parafialnej. Gdzie przy tej budowli nie ma zgody i jednomyślności, tam prędzej, czy później wszystko ulegnie zniszczeniu.

Apostoł Paweł stwierdza, że do jedności Kościoła i jego stabilności potrzebni są mądrzy architekci i pracowici robotnicy. On sam nazwał się "mądrym budowniczym". Na czym ta mądrość polegała. Przede wszystkim uważał, że nie z niego pochodzi ta mądrość. Wszystko polega na łasce Bożej, która mu została dana. I dlatego na innym miejscu mógł z pokorą wyznać: "z łaski Bożej jestem tym, czym jestem, a łaska Jego nie była dla mnie daremna." On nie na darmo używał tej łaski.

On ją jako mądry budowniczy używał do budowania Kościoła, ciała Chrystusowego na ziemi. A rozpoczął tę budowlę od założenia pod Kościół Chrześcijański solidnych, trwałych fundamentów. Dla Pawła jedynym, solidnym i trwałym fundamentem jest Jezus Chrystus. On uważał, że "fundamentu innego nikt nie może założyć prócz tego, który jest założony, a którym jest Jezus Chrystus." Fundamentem wiary Kościoła i każdego pojedynczego chrześcijanina musi być Chrystus! Nie wolno nam na kim innym i na czym innym budować swojej wiary, jak tylko na Jezusie Chrystusie, bo On jest naszą nadzieją, "On jest moim Odkupicielem". Tej prawdy trzymał się Apostoł Paweł, św. Augustyn i ks. dr Marcin Luter. Oni słusznie wyznawali, że "Nie ma w nikim innym zbawienia, jak tylko w Jezusie Chrystusie." Chrystus - ten najlepszy i najtrwalszy fundament stał w centrum ich zwiastowania. Na Nim można budować swoje życie i życie całego Kościoła. Słusznie śpiewamy dlatego: "Imię Jezus wiecznie żywe. Zniszczyć Go nie może czas." Czas wszystko może zniszczyć: człowieka i wspaniałe budowle, ale nie imienia Jezusa Chrystusa i Jego samego jako naszego Pana i Zbawiciela. Dlatego On jest fundamentem Kościoła, na którym mądrzy budowniczowie powinni budować Kościół Jezusa Chrystusa.

Wprawdzie były takie czasy w długiej historii Kościoła, że próbowano budować Kościół na innych fundamentach: na złocie, srebrze, drogich kamieniach, kosztownym drzewie, czy pieniądzach. Ale te wszystkie budowle upadły. Ludzie, którzy budują swoje życie nie na Jezusie Chrystusie, ale na rzeczach i bogactwach tego świata, sami muszą być świadkami własnej ruiny, ruiny swojej rodziny, ruiny swego szczęścia. Pan Jezus w Ewangelii pozostawia nam świadectwo dwojakiej budowy domu: na skale i na piasku. Który się ostoi to okaże dopiero deszcz, burze, nawałnice. Oczywiście, że tylko ten dom, który został zbudowany na skale w chwilach burzy okazał się trwały. Podobnie mówi dzisiaj Apostoł św. Paweł: przyjdą doświadczenia, przyjdzie ogień, który ujawni to co jest trwałe i zniszczy co nietrwałe. W "ogniu", a więc w doświadczeniu życiowym może się człowiek przekonać na kim i na czym była budowana jego osobista wiara, już nie tylko wiara Kościoła, ale osobista wiara!? Wszystko zależy czyśmy swoją wiarę i wiarę innych budowali i wznosili na Jezusie Chrystusie, czy też tylko na szybko przemijających dobrach tego świata.

Podobnie jest w Kościele: księża, diakoni, biskupi, katecheci przychodzą i odchodzą. Dla każdego z nas nastał lub nastanie tak dzień, gdy trzeba zostawić to co przez wiele lat się budowało. Przyjdą inni. I wtedy okaże się jak budowaliśmy, na czym budowaliśmy nasze zbory i Kościoły, na jakim fundamencie. Budowniczowie - duchowni, którzy budowali na Chrystusie, tych budowla jeszcze długo trwać będzie, choćby po nich przyszli źli budowniczowie. Słowo Boże bowiem mówi, że błogosławieństwo Boże spływa w takim przypadku nawet i na tysięczne pokolenie. Budowanie na Biblii, na Katechizmie, na Śpiewniku Ewangelickim, na Sakramentach Świętych, zwłaszcza na Sakramencie Ołtarza, który potrzebny jest nam dla naszej duchowej egzystencji, nie tylko jednorazowo, ale każdego nieomalże dnia - to właściwa budowa. I ona się ostoi, choćby przyszedł nawet ogień doświadczenia. Nie dawno mój znajomy w Niemczech z żalem i bólem opowiadał mi, że przez ponad 30 lat budował powierzony jego pieczy niewielki, bo zaledwie niecałe 300 osób liczący zbór. Zwiastował każdej niedzieli i w każde święto czysto i wiernie, jak nakazują księgi wyznaniowe luteranizmu, Słowo Boże i sprawował każdej niedzieli i w każde święto Sakrament Ołtarza. Przyszedł jego następca i stwierdził, że Słowo Boże to musi każdej niedzieli zwiastować, ale Sakrament Ołtarza wystarczy, gdy sprawować będzie tylko w pierwszą niedzielę miesiąca. Okazuje się, że i tak też można. Wtedy powiedziałem temu strapionemu Bratu: nie troszcz się, nie zamęczaj się myślami: "to wyjdzie na jaw w jego dziele; dzień sądny bowiem to pokaże, gdyż w ogniu się objawi, a jakie jest dzieło każdego, wypróbuje ogień." Zasiane dobre ziarno, pokazany dobry przykład, nigdy nie zaginie, nie spłonie, nie zostanie zniszczone. Kto na Chrystusie buduje, jako mądry budowniczy, czy to Kościół, czy zbór, parafię, ale też własny dom rodzinny, tego dzieło nie zginie, nie spłonie, lecz ostoi się, a budowniczy "odbierze zapłatę." AMEN.

(Ks. Jan Gross)

 

 


Wydrukuj stronę