Informator Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Olsztynie

Wielkanoc 2015 (3)

Hasło roku:

Przyjmujcie jedni drugich, jak i Chrystus przyjął nas, ku chwale Boga. Rz 15,7

 

 

"Od wschodu słońca aż do jego zachodu, wielkie jest moje imię wśród narodów - mówi Pan"
(Mal 1,11a)

Z okazji świąt Zmartwychwstania Pańskiego życzymy radości, która przezwycięża smutek, nadziei, która usuwa rozpacz, wiary, która pozwala patrzeć dalej i głębiej, miłości, która potrafi złamać całe zło świata. Niech zmartwychwstały Jezus będzie życiem waszej codzienności.

Rada Parafialna PEA w Olsztynie

 

Naszym Jubilatom: ....

Najserdeczniejsze życzenia: Bożego błogosławieństwa i sił na dalsze lata życia w zdrowiu i pokoju.

 

Kazanie

A setnik i ci, którzy z nim byli i strzegli Jezusa, ujrzawszy trzęsienie ziemi i to, co się działo, przerazili się bardzo i rzekli: Zaiste, ten był Synem Bożym.  (Mt 27,54)

Na Golgocie obok Jezusa ukrzyżowano dwóch pospolitych przestępców. Ukrzyżowani zostali po to, aby odstraszyć tych, którzy chcieliby czynić bezprawie lub jak Jezus obwoływać się królem żydowskim. Nad Jego głową powieszono tabliczkę, która miała informować kogo i za co ukrzyżowano. Krzyżowanie złoczyńców było dla żołnierzy rzymskich rutynowym zadaniem. Dzień jak wiele innych, dlatego też śmierć Jezusa dla historyków owych czasów nie była godna uwagi. Jednak dla wszystkich czterech Ewangelistów Jego śmierć stała się punktem zwrotnym w dziejach świata. Wszystko to, o czym mówią Ewangelie, jest nakierowane na cierpienie i śmierć Jezusa. Podkreślają, że Jego śmierć na krzyżu była historycznym wydarzeniem, obok którego nikt nie może przejść obojętnie. Ewangeliści są przekonani, że przez ich poselstwo wszyscy zostaną poruszeni i powołani do wiary.

Ewangelista Mateusz w swojej relacji mówi nam o żołnierzach, którzy wykonują swoje rozkazy. Czy cokolwiek przeżywają, czy cokolwiek czują? Czy potrafią współczuć temu, który został skazany niewinnie na śmierć? Wydaje się, że byli pozbawieni wszelkich uczuć. Już nic nie mogło ich zaskoczyć, poruszyć, nawet akt przybijania człowieka do krzyża. My też uodparniamy się na przemoc i gwałt, o których donoszą media, a co gorsze często chcemy jeszcze mocniejszych wrażeń. Czy zastanawiamy się choć przez chwilę, czym jest cierpienie? Czy myślimy o tych, których ono dotyka? Czy zastanawiamy się nad jego przyczynami? Często przechodzimy nad tymi pytaniami do porządku dziennego, bo nas to przecież nie dotyczy.

Żołnierze usiedli i pilnowali go tam., ale oni nie siedzieli bezczynnie. Rzucali losy. Nie można marnować czasu, a zresztą trzeba podzielić między siebie to, co po egzekucji pozostało. Postępując w ten sposób, odwracali swoją uwagę od tego co się wydarzyło. My też nie chcemy się epatować tym obrazem zbyt często. W Wielki Piątek - to wystarczy. Ludzi cierpiących bardzo szybko odsuwamy z naszego pola widzenia. A ci, którzy przechodzili mimo, bluźnili mu i kiwali głowami. Oni słyszeli o Jezusie, pamiętali to co mówił, widzieli jak postępował z ludźmi, jak uzdrawiał chorych, może teraz zostanie uratowany przez jakiś boski cud? Czekali, może Bóg zareaguje, może dokona się coś niesamowitego, a my będziemy tego świadkami? I wołali: Ty, który rozwalasz świątynię i w trzy dni ją odbudowujesz, ratuj siebie samego jeśli jesteś Synem Bożym i zstąp z krzyża.

Tak, wielu ludzi tłoczyło się wokół Jezusa gdy zwiastował. Wędrowali za nim by go słuchać. Szanowali go i czcili. Dlatego coś przerażającego jest w tych słowach: Innych ratował, niech ratuje samego siebie. Jeśli jest królem Izraela, to niech zstąpi z krzyża, wtedy w niego uwierzymy. Powszechnie szanowany Jezus wisi teraz bezradny na krzyżu. Nikt nie chce mieć z nim nic wspólnego. Pozostała tylko ludzka ciekawość, by zobaczyć jak cierpi cudotwórca. Gardząc Jezusem tłum pod krzyżem zastanawia się, czy nadal aktualne są jego słowa z Kazania na Górze: błogosławieni ubodzy w duchu, błogosławieni, którzy się smucą, błogosławieni cisi, błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, błogosławieni miłosierni i czystego serca, błogosławieni pokój czyniący i wreszcie, błogosławieni, którzy cierpią prześladowania. Prześmiewcy stojący pod krzyżem nie zdawali sobie jednak sprawy z tego, jak poprzez ich ciekawość niechcący stali się świadkami Jezusa. Świadkami tego, co było celem i podstawą całego Jego życia: pomoc bliźniemu i pełne zaufanie Bogu Ojcu.

Jednak to, że wisi On teraz na krzyżu, nie powoduje w nich jakiejś radykalnej zmiany, nie potrafią wyobrazić sobie Boga w takiej sytuacji. Komu może bowiem pomóc ukrzyżowany Boży Syn? Na pewno nie innym, a z tego co można było zaobserwować, nawet nie sobie samemu. To, co na Golgocie zobaczyli żądni sensacji ludzie, jest największym dziełem, na które zdobył się Bóg. To staje się dla nas jasne we wstrząsającym wołaniu Jezusa: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił, a Bóg milczy. Nie interweniuje w decydującym momencie. Okazuje się znowu, że śmierć, tak jak zwykle, ma swoje ostatnie słowo. Uczniom Jezusa pozostało tylko uciekać i wypierać się swojego Mistrza.

Śmierci Jezusa nie można zobaczyć inaczej, jak tylko w kontekście ogromnego opuszczenia i samotności. W tym momencie wiara okazuje się być tym triumfalnym znakiem pokonującym moc śmierci. Bóg, który posuwa się tak daleko, Bóg który się poniża, nie pasuje do naszego ludzkiego schematu myślowego. On zaprzecza wszystkim naszym wyobrażeniom o wszechmocy.

Na Golgocie nie wydarzył się żaden cud, którego oczekiwaliby żądni sensacji ludzie. Jednak droga Jezusa przez krzyż do Zmartwychwstania zmieniła świat. I to jest cud! Z historii o opuszczeniu wyrasta nowa historia Zmartwychwstania, to także potwierdzają słowa żołnierza - rzymskiego setnika - pod krzyżem: zaiste ten był Synem Bożym. W Wielki Piątek przychodzimy pod krzyż nie jako ludzie rutyny i widzowie, ale jako ci, którzy świadomie chcą żyć łaską, która na nas z krzyża spływa. Amen.  (xAL)

 

Do przemyślenia:

Początek wiosny

" Tchnienie wiosny, czas radosny i cudowny Ducha wiew! Jezus żyje, serce bije, bo z Nim nowy życia siew. Pięknie, głośno rozbrzmiewające dzwony, dzieci Boże pieśni waszych tony niech brzmią i wznoszą śpiew, do niebios stref!"

Zwykle jeszcze kilka dni po nadejściu wiosny, zdarzają się niespodziewane opady śniegu i wtedy nasza tęsknota za wiosną przybiera na sile. Też odczuwacie żywsze bicie serca na samą myśl o obsypanych kwieciem drzewach owocowych? To kwitnienie jest tylko częścią procesu, jest tylko małym etapem w cyklu powstawania owoców.

Chcę w tym miejscu krótko zastanowić się nad "owocowaniem", przywołując słowa Jezusa: "Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie".

Jak wiele osób w okresie kwitnienia drzew wybiera się na krótkie wycieczki za miasto, aby przez chociaż kilka dni cieszyć się pięknem kwitnących sadów i polnych drzew. Ale gdy przychodzi czas dojrzewania owoców, już tego zachwytu nie widać. Czas dojrzewania nie jest już taki widowiskowy, bo wiąże się z cierpliwością oczekiwania i rozciąga się na miesiące - nie na dni czy tygodnie, jak czas kwitnienia.

Zbiory potrzebują kwitnienia i owocowania. Ktoś powiedział: My, w życiu duchowym, poddajemy się o wiele więcej kwitnieniu i zbyt mało uwagi przywiązujemy do przynoszenia owoców wiary.

Być może jest w tym prawda, gdyż więcej uwagi poświęcamy czemuś wyjątkowemu, nadzwyczajnemu niż codziennemu.

Ważne jest, by pamiętać: Bóg jest tym, który daje życie i wzrost. Kwitnienie i owocowanie jest Jego dziełem. To dotyczy też naszego życia i naszej osobistej wiary. (M.A.)

 

 

Na Wielkanoc

 

Droga siostro, miły bracie, w czas świąteczny ślę życzenia; Niechaj Pan Bóg, co jest w niebie, spełni twoje wsze pragnienia.

Najpierw spójrzmy po sabacie w dzień, niedzielą nazywany, co z Jezusa zmartwychwstaniem jest nam wszystkim darowany.

W dniu tym Maria Magdalena Ogrodnika tez pytała: Co się stało z Jego ciałem - Słowa Mistrza zapomniała.

Gdy poznała swego Pana to Rabbuni zawołała. Potem z rozkazania Jego uczniom radość zwiastowała.

Chrześcijanie się weselcie, że w Jezusie żywot wieczny dla każdego jest człowieka; w Jego rękach jam bezpieczny.

Bp P. Anweiler

 

"Ja żyje, i wy żyć będziecie." J 14,19

Jezus Chrystus powstał z umarłych i z tym złączona jest mocna, pewna wiara, w której umacnia i utwierdza nas ten artykuł: "Zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał, wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga, Ojca Wszechmogącego, skąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych". Należy przy tym dobrze zapamiętać słowa: "Chrystus zmartwychwstał" i zapisać je literami wielkimi jak wieża, czy nawet jak niebo i ziemia, abyśmy nic nie widzieli, słyszeli, myśleli i znali, lecz tylko ten artykuł. Jeśli tak będziemy wierzyć, to będziemy dobrze żyli i umierali. Gdyż Chrystus zwyciężył śmierć i zmartwychwstał nie tylko dla siebie, lecz musisz tak do tego przylgnąć, aby obejmowało to i nas, byśmy także i my byli objęci i stali w tym "zmartwychwstał", i przez to też zmartwychwstali i żyli z nim (Chrystusem) w wieczności.

Marcin Luter

 

Informacje:

Nabożeństwa w ewangelickim kościele Chrystusa Zbawiciela

- w każdą niedzielę o godz. 1030 ; a Szkółka Niedzielna na plebanii

Nabożeństwa w Wielkim Tygodniu:

Wielki Czwartek - o g. 17 z Komunią Św.

Wielki Piątek - o g. 1030 z Komunią Św. i o g. 17 z Komunią Św.

Wielkanoc - o g. 1030 z Komunią Św.

Poniedziałek Wielkanocny - o g. 1030

 

Wielki Piątek w mediach:

godz. 1700 TVP 2 - nabożeństwo z Lublina

godz. 1800 Program 2 Polskiego Radia - nabożeństwo z Warszawy

 

 

Wydrukuj stronę